
Po sobotnim meczu z Mirrą Andriejewą Maja Chwalińska powiedziała, że nigdy nie zapomni tych trzech tygodni w Paryżu. Myślę, że to działa symetrycznie – Paryż nigdy nie zapomni Mai. Bo w tym mieście, które było przecież świadkiem setek wyjątkowych, historycznych zdarzeń, nikt nie dokonał wcześniej tego, co Polka – pierwsza kwalifikantka, która doszła do wielkoszlemowego finału.
















