global/x103Maksymalny rozmiar: 0/0
REKLAMA
article/x01Maksymalny rozmiar: 1280px/180px

Zaginione akta pacjentów. Prawnicy mówią o skali zjawiska

TYLKO NA
Przepisy określają, kto powinien przejąć dokumentację medyczną po zmarłym lekarzu.
Przepisy określają, kto powinien przejąć dokumentację medyczną po zmarłym lekarzu. (fot. o.nelika / Shutterstock)
Dodaj do ulubionych źródeł w Google

Odzyskanie dokumentacji medycznej może być w Polsce dużym problemem – alarmuje na łamach Zero.pl Jakub Styczyński. Zapytaliśmy kancelarie, które pomagają pacjentom, jaka jest skala zjawiska i na jakie trudności napotykają przeważnie pacjenci. Prawnicy zauważają, że problemy z dostępem do dokumentacji czasem mogą wskazywać na próbę bronienia się lekarzy przed potencjalnymi konsekwencjami prawnymi.

  • Dostęp do dokumentacji medycznej przez pacjenta jest gwarantowany przez prawo, ale jego egzekwowanie potrafi sprawiać trudności. Placówki medyczne reagują szybciej, gdy o dostęp do dokumentacji wnosi kancelaria prawna, a nie osoba fizyczna.
  • Utrudnianie dostępu do wyników badań jest zdaniem ekspertów szerszym problemem i może w niektórych przypadkach oznaczać chęć uniknięcia konsekwencji prawnych za popełnione błędy lekarskie. 
  • Za samo naruszenie prawa do dostępu do dokumentacji medycznej nie przysługuje pacjentowi pieniężne zadośćuczynienie. 
  • Ścieżka do dochodzenia przez pacjenta swoich praw w przypadku braku dokumentów związanych z leczeniem jest wieloraka i kręta. 

O problemach z przejęciem dokumentacji medycznej pisze w piątek na Zero.pl Jakub Styczyński.

„Umiera lekarz prowadzący prywatny gabinet. Prawo nakazuje, by dokumentację jego pacjentów przejęła izba lekarska. W praktyce nie zawsze do tego dochodzi. Samorząd lekarski i Ministerstwo Zdrowia przerzucają się odpowiedzialnością, a chorzy nie mogą doprosić się pomocy” – alarmuje Styczyński.

Prawo pacjenta do dokumentacji medycznej wynika z powszechnie obowiązujących przepisów prawa, w szczególności z ustawy o prawach pacjenta i rzeczniku praw pacjenta. Co istotne – i eksperci to podkreślają – uzyskanie pełnej informacji o stanie zdrowia pacjenta bez dostępu do dokumentacji medycznej jest niemożliwe.

REKLAMA
article/x02Maksymalny rozmiar: 728px/90px

Według mec. Wojciecha Janusa opisany przez nas problem jest powszechny. 

– Problem dostępu do dokumentacji medycznej po śmierci lekarza lub po likwidacji gabinetu jest realny i spotykam się z nim w swojej praktyce zawodowej regularnie, w szczególności w przypadku śmierci lekarza prowadzącego indywidualną praktykę – tu luka w przepisach wydaje się stwarzać poważniejsze problemy zarówno dla pacjentów jak i Okręgowych Izb Lekarskich. Problem polega na tym, że przepisy wyznaczają odpowiedzialnego, czyli właściwą miejscowo izbę lekarską, lecz nie wyposażają tego podmiotu w realne narzędzia działania – tłumaczy mecenas.

Z kolei mec. Patryk Miernowski wskazuje na dodatkowe powody braku otrzymania dokumentów potwierdzających leczenie: – To jest częsty motyw, który prowadzimy. To nie musi być radykalny przykład – jak śmierć lekarza czy likwidacja całej placówki, aczkolwiek to też się zdarza. Często są to problemy związane z administracyjnym przepływem dokumentów. Z naszej praktyki jest to łamanie praw pacjenta – mówi.

Gdy umrze lekarz

Lekarze mają problem z językiem polskim? Burza o nowe przepisy

Dokumentacja zostaje przejęta dopiero w momencie, gdy izba lekarska posiada informację od spadkobierców zmarłego lekarza lub samodzielnie ustala, co się z nią dzieje. Mec. Janus wskazuje tu na szereg problemów. – W praktyce oznacza to, że izba jest zdana na dobrą wolę rodziny lub przypadkowe zgłoszenie. Z moich obserwacji wynika, że model ten działa prawidłowo tylko wtedy, gdy rodzina zmarłego lekarza jest świadoma obowiązku i wykazuje inicjatywę. Gdy tak się nie dzieje — dokumentacja pozostaje w zamkniętym gabinecie, na strychu, w prywatnym mieszkaniu, a nierzadko po prostu znika – mówi adwokat.

Mec. Wojciech Janus podaje przykład sprawy, z którą zgłosił się do niego pacjent kontynuujący przez kilka lat leczenie u specjalisty prowadzącego jednoosobową praktykę. Lekarz zmarł, pacjent stanął wobec problemu. – Po śmierci lekarza okazało się, że gabinet jest zamknięty, a rodzina nie wie nic o żadnych dokumentach medycznych — ani gdzie są, ani kto powinien się nimi zająć. Właściwa izba lekarska przez kilka miesięcy nie miała nawet wiedzy o zgonie lekarza, bo nikt jej o tym nie powiadomił. Pacjent przez ponad pół roku nie był w stanie odtworzyć swojej historii choroby, co bezpośrednio wpłynęło na proces dalszego leczenia, bo pełna dokumentacja była tylko w wersji papierowej – mówi mec. Janus. Finalnie sprawę udało się załatwić ze spadkobiercami zmarłego lekarza.

REKLAMA
article/x03Maksymalny rozmiar: 728px/90px

Brak dokumentacji, praktyka lekarska „Na słupa”

Na straży prawa do dostępu do wyników badań pacjenta stoją między innymi dedykowane dokumentacji medycznej art. 23 i 24 ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta. Dotyczą one rzetelnego prowadzenia dokumentacji. Zdaniem mec. Miernowskiego, utrudniony dostęp do dokumentacji medycznej, to obszerny problem. – Przykład szerszej patologii: mieliśmy sprawę pacjenta kliniki stomatologicznej, prowadzonej de facto przez dentystę „na słupa”, którym była jego siostra. Formalnie osobą odpowiedzialną była więc inna osoba, lekarz posługiwał się nr NIP, REGON i pieczątką siostry pozostając poza jakąkolwiek możliwością wyegzekwowania od niego odpowiedzialności. A dokumentacja w zasadzie nie powstawała – mówi.

„Wybielanie” i dopisywanie dokumentacji po czasie

Mecenas Patryk Miernowski przekonuje, że manipulowanie dokumentacją medyczną pacjenta bywa związane z tuszowaniem błędów lekarskich. – Czasem ona powstaje ex post, po czasie, by wybielić postępowanie lekarza. Mięliśmy do czynienia z taką sprawą, że ręcznie poprawiano zapisy w dokumentacji medycznej, by zmienić wynik badania pacjenta (CRP). Po to, by na potrzeby toczonego postępowania stworzyć u odbiorców wrażenie, że CRP nie było aż tak wysokie, aby uzasadniona była adekwatna i natychmiastowa reakcja pracowników szpitala wobec pacjenta. Sprawa została w tym kontekście zbadana w postępowaniu karnym w zakresie czynów fałszu intelektualnego i materialnego – mówi.

REKLAMA
article/x04Maksymalny rozmiar: 728px/90px

Święte prawo i problem pacjenta

Wystąpienie o dokumentację medyczną to podstawowe prawo pacjenta. Zdaniem ekspertów, praktyka jest niestety taka, że prawo to przestrzegane jest bardziej, gdy nie występuje o nie osoba fizyczna, lecz prawnik. – Ścieżka dochodzenia praw jest wieloraka – mówi mec. Miernowski.

– Można wystąpić do rzecznika praw pacjenta, który wszczyna wtedy postępowanie wyjaśniające. Można też wystąpić do sądu i sformułować roszczenie cywilne. Trzeba wówczas argumentować, że brak dokumentacji np. utrudnił dalszą terapię, spowodował szkodę lub krzywdę. Czasami brak istotnego elementu dokumentacji medycznej świadczy o tym, że leczenie jest nieprawidłowe. Na przykład brak dokumentu „plan leczenia” aparatem stałym w leczeniu ortodontycznym jest poważnym naruszeniem – przekonuje.

Zmiany?

Pytanie, co należałoby zmienić w prawie, aby przypadki utrudnień związanych z dostępem do dokumentacji medycznej eliminować? Tu moi rozmówcy są podzieleni.

– Zapisy prawa materialnego wynikające z ustawy o prawach pacjenta są wystarczające – wszystko jest dobrze skodyfikowane, ale należałoby usprawnić egzekwowanie – mówi mec. Miernowski. Dodaje jednak jedno „ale”.

– Kontrowersyjny jest zapis ustawy o prawach pacjenta (art. 4. ust. 3. pkt.3.), na podstawie którego z tytułu samego naruszenia dostępu do dokumentacji medycznej nie przysługuje zadośćuczynienie pieniężne dla pacjenta – być może warto rozważyć ten powód jako wystarczający do przyznania zadośćuczynienia – przekonuje.

REKLAMA
article/x05Maksymalny rozmiar: 728px/90px

–Uważam, że zmiana przepisów jest konieczna i to w szerokim zakresie. Z pewnością większość problemów udałoby się wyeliminować, gdyby istniał jeden powszechny (państwowy) system, do którego trafia cała dokumentacja lekarska danego pacjenta w wersji cyfrowej. Również izby lekarskie powinny mieć możliwość do digitalizowania posiadanej już dokumentacji medycznej – twierdzi mec. Janus i dodaje, że zasadne wydaje się też wprowadzenie wyraźnych obowiązków po stronie spadkobierców, realnych sankcji za ich naruszenie oraz sprawnego mechanizmu informowania izb lekarskich o zgonach lekarzy prowadzących praktyki.

 

REKLAMA
article/x52Maksymalny rozmiar: 300px/250px