global/x103Maksymalny rozmiar: 0/0
REKLAMA
article/x01Maksymalny rozmiar: 1280px/180px

Początki ORP Wicher. Ekspert: Okręt droższy niż przewidywano

wicher
Wizualizacja Miecznika (fot. PGZ Stocznia Wojenna)
Dodaj do ulubionych źródeł w Google

Chrzest, a następnie wodowanie (póki co nieuzbrojonego) okrętu ORP Wicher to prawdziwy początek programu Miecznik. Trzy fregaty rakietowe zasilą Marynarkę Wojenną, która przez dekady przeżywała zapaść i absurdy jak ze zmianami w projekcie korwet „Gawron”. – Przy wyborze docelowego projektu kierowano się głównie ceną – zwraca uwagę w rozmowie z Zero.pl kmdr. por. rez. Maksymilian Dura.

  • Komandor porucznik rezerwy Maksymilian Dura z portalu Defence24.pl tłumaczy, dlaczego uważa wybór brytyjskiego projektu za drogi i co sądzi o potencjalnych konkurentach z innych państw.
  • W Zero.pl wyjaśniamy, dlaczego Polska potrzebuje Marynarki Wojennej z prawdziwego zdarzenia i jak wyglądały dekady cierpienia z powodu absurdalnych decyzji i braku wsparcia ze strony polityków.
  • W co będzie uzbrojony ORP Wicher?

ORP Wicher to pierwsza z serii trzech fregat z programu Miecznik (po Wichrze służyć będą ORP Burza oraz ORP Huragan). Okręty powstają w Polsce z udziałem brytyjskich rozwiązań projektu Arrowhead 140 firmy Babcock powiązanych z duńskimi okrętami typu Iver Huitfeldt. Dla Royal Navy buduje się na tym projekcie fregaty rakietowe typu 31.

Zaznaczmy, że w najbliższych godzinach zobaczymy chrzest nie w pełni uzbrojonej jednostki, ale częściowo wyposażonego kadłuba. Zatem chrzest, a następnie wodowanie, ma symboliczny charakter. ORP Wicher ma być zdolny do wojskowych misji dopiero w 2029 r.

Wicher będzie mieć 138 metrów długości i ok. 5,7 tys. ton standardowej wyporności (ok. 7 tys. ton z uzbrojeniem). Prędkość maksymalną 28 węzłów (ok. 52 km/h) dają okrętowi cztery wysokoprężne silniki. ORP Wicher ma mieć zasięg ok. 8 tys. mil morskich. Załogę stanowić ma do 187 marynarzy.

REKLAMA
article/x02Maksymalny rozmiar: 728px/90px

Charakterystyka ORP Wicher

Na okręcie znajdą się pionowe wyrzutnie VLS Mk41 (cztery ośmiokomorowe moduły) na pociski CAMM, z możliwością dla CAMM-ER o większym zasięgu. W wyrzutniach będzie 128 pocisków. Ponadto, będzie uzbrojony w armatę automatyczną 76 mm – OTO Melara, dwie przeciwlotnicze armaty PIT-Radwar OSU-35K, wyrzutnie pocisków przeciwokrętowych NSM (dwie poczwórne), wyrzutnie lekkich torped do walki z okrętami podwodnymi.

Na okręcie ma być także hangar i lądowisko dla śmigłowca oraz infrastruktura do wykorzystania bezzałogowców. W wyposażeniu znajdą się sonary i radary firmy Thales i głowice optoelektroniczne z firmy PIT Radwar. ORP Wicher trafi do służby w 2029 r., ORP Burza – w 2030, a ORP Huragan – w 2031 r. Program Miecznik był potrzebny by zastąpić wysłużone fregaty ORP Gen. Kazimierz Pułaski i ORP Gen. Tadeusz Kościuszko, typu Oliver Hazard Perry. Trzy okręty pozwolą na zastępowalność w czasie szkolenia załóg i napraw, wówczas jeden z Mieczników będzie mógł pełnić misję na Morzu Bałtyckim.

Po co nam fregaty rakietowe?

Fregaty to średniej wielkości okręty wojenne do eskorty, obrony przeciwlotniczej oraz walki z nawodnymi i podwodnymi okrętami przeciwnika. Polska potrzebuje Marynarki Wojennej do osłony infrastruktury energetycznej (dostawy surowców), obrony wybrzeża, potencjału odstraszania wobec Federacji Rosyjskiej, która posiada dwa główne porty wojenne na Bałtyku (Bałtijsk i Kronsztad).

REKLAMA
article/x03Maksymalny rozmiar: 728px/90px

Doświadczenia morskiego frontu wojny rosyjsko-ukraińskiej i amerykańsko-irańskiej wskazują, że bitwa powietrzno-morska może odbywać się zarówno z udziałem najdroższych okrętów, jak i relatywnie tańszych dronów (także wodnych).

Sceptyczny wobec wyboru brytyjskiego projektu wykorzystanego w programie Miecznik jest komandor porucznik rezerwy Maksymilian Dura z Defence24.pl.

– Przy wyborze właśnie docelowego projektu dla programu Miecznik kierowano się głównie ceną. Przyjęto, więc ofertę brytyjską. Później okazało się, że za deklarowane wcześniej 8 mld zł otrzymamy jedynie jedną fregatę seryjną w pełni wyposażoną i uzbrojoną oraz dwie fregaty seryjne bez części wyposażenia i bez całości uzbrojenia. By pozyskać operacyjne okręty dodawano więc kolejne aneksy i sumę tę zwiększano kolejno do około 13 mld zł, później do 14,8 mld zł (w aneksie 4) i obecnie prawdopodobnie do około 15 mld zł. Gdyby taka suma była podana w czasie przetargu to jest duże prawdopodobieństwo, że oferta brytyjska przegrałaby z ofertami konkurentów. Cała procedura wyboru nie była więc taka, jaka powinna być – podkreśla ekspert portalu.

Ile to kosztuje i jakie są plusy programu Miecznik?

Projekt Miecznik faktycznie był aneksowany i wzrósł z 8 mld zł do ok. 15 mld zł. Dla PGZ Stoczni Wojennej takie projekty są jednak niezbędne, nie tylko by utrzymać zdolność produkcji, ale także rozwijać się.

REKLAMA
article/x04Maksymalny rozmiar: 728px/90px

Benefit jest nie tylko dla Marynarki Wojennej, ale również dla przemysłu. Budowa w Polsce okrętów w oparciu o zagraniczne projekty pozwala na uzyskania nowej jakości dla przemysłu stoczniowego, utrzymania miejsc pracy w wymagającym wysokich kwalifikacji sektorze stoczniowym (który trudno odbudować po likwidacji). 

Ekspert Defence24.pl zauważa wszelako, że były także inne propozycje w programie Miecznik.

- Niestety nie znamy cen jakie proponowano nam w momencie, gdy wybierano okręty. Poza brytyjską fregatą A-140, w ostatnim etapie przetargu brane pod uwagę były jeszcze: niemiecka fregata MEKO A-300PL z grupy TKMS, i hiszpańska fregata F-100 hiszpańskiej stoczni Navantia. 

– Obecnie jest realizowany kontrakt dostawę pięciu fregat F-110 dla hiszpańskiej Marynarki Wojennej. Z tego kontraktu wynika, że Hiszpanie płacą około 850 mln euro za jeden okręt. Jak się to przeliczy na złotówki to wynika z tego, że za trzy fregaty polskie już teraz można by kupić cztery fregaty hiszpańskie - zaznacza Maksymilian Dura. 

Rozmówca Zero.pl stwierdza także, że nie muszą to być ostateczne koszty w programie Miecznik. 

– Jakie są dodatkowe problemy? System walki i radary jakie są na brytyjskim projekcie, z którego korzystamy są zupełnie nowe. Więc gdy je kupowaliśmy to nie wiedzieliśmy, jak to będzie działało w przyjętej przez nas konfiguracji. Natomiast np. w hiszpańskiej propozycji oferowano nam w pełni sprawdzony okręt, z systemem walki opracowanym we współpracy z Amerykanami. Hiszpanie gwarantowali nam więc możliwość łatwej integracji Mieczników z amerykańskim systemem obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej, co dawałoby możliwość współdziałania z okrętami Aegis (np. niszczycielami typu Arleigh Burke), samolotami F-35, systemem przeciwrakietowym Aegis Ashore (w Redzikowie) oraz z bateriami przeciwlotniczymi Patriot. By mieć takie możliwości, nasze fregaty będą musiały przejść dodatkową modernizację, za którą trzeba będzie dodatkowo zapłacić i uzyskać na nią zgodę od Amerykanów – stwierdził w rozmowie z Zero.pl Maksymilian Dura.

REKLAMA
article/x05Maksymalny rozmiar: 728px/90px

Smutna lekcja Gawrona

Realizacja programu Miecznik jest pozytywnym działaniem i szansą na odbudowę MW po okresie zapaści i czasem wyciągania wniosków z takich błędów jak wieloletni projekt korwety „Gawron”, którą zamieniono finalnie na słabszy okręt patrolowy ORP Ślązak. W 2001 r. ówczesny premier Leszek Miller uroczyści zainaugurował budowę pierwszego z Gawronów (docelowo korwety).

Jak podaje portalmorski.pl jeszcze w 2002 r. zrewidowano plan budowy całej serii okrętów (początkowo siedmiu, następnie pięciu), a program skurczono do jednej jednostki, która nawet w pojedynkę miała finansowo-polityczne problemy z ukończeniem. Koszt Gawronów szacowano na 250-300 mln zł (w 2011 r. podano estymację na 1,4 mld zł). W 2012 r. zamknięto projekt, by wznowić go w charakterze patrolowca, który został zwodowany dopiero w 2015 r. Od 1989 r. Marynarka Wojenna była najbardziej niedofinansowanym rodzajem Sił Zbrojnych RP.

REKLAMA
article/x52Maksymalny rozmiar: 300px/250px