global/x103Maksymalny rozmiar: 0/0
Kraj

Ręce precz od edukacji zdrowotnej. Dorośli znów spierają się o to, czego potrzebują dzieci

Są tematy, przy których dorośli bardzo szybko zaczynają mówić o swoich przekonaniach, wartościach i politycznych sporach. Problem zaczyna się wtedy, gdy w tym wszystkim przestajemy słuchać tych, których sprawa dotyczy najbardziej. Dzieci. Edukacja zdrowotna jest właśnie takim tematem. Zamiast rozmawiać o tym, czego potrzebują dzieci i nastolatki, znów dyskutujemy o tym, czego boją się dorośli.

Wiktoria Kinik
Opinia autorstwa: Wiktoria Kinik
26.08.2026
4 min
Warszawa, 31.10.2025. Lekcja otwarta z Edukacji Zdrowotnej. Praktyczna wiedza zamiast samej teorii. Edukacja zdrowotna w szkołach ma uczyć młodzież, jak dbać o swoje ciało, rozpoznawać zagrożenia i reagować w sytuacjach kryzysowych. (fot. Piotr Nowak / PAP)
TYLKO NA

Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę apeluje do Trybunału Konstytucyjnego (TK), by nie odbierał dzieciom dostępu do edukacji zdrowotnej. Apel pojawia się po tym, jak grupa posłów Prawa i Sprawiedliwości zaskarżyła przepisy wprowadzające edukację zdrowotną do TK wraz z wnioskiem o wydanie zabezpieczenia na czas rozstrzygnięcia i zablokowanie zajęć z edukacji zdrowotnej od 1 września.

W czasie, gdy coraz więcej mówi się o kryzysie zdrowia psychicznego dzieci i młodzieży, przemocy rówieśniczej, hejcie, uzależnieniu cyfrowym, epidemii otyłości i potrzebie wcześniejszego reagowania, pytanie nie powinno jednak brzmieć, czy dzieciom potrzebna jest wiedza o zdrowiu. Pytanie brzmi: czy naprawdę możemy pozwolić sobie na to, żeby im jej nie dać?

Sprawdź również: Wypadek w Krakowie. Do sieci trafiło nagranie zrobione chwilę po tragedii

A przecież mówimy o lekcjach, podczas których dziecko ma dowiedzieć się, jak rozpoznawać sygnały pogarszającego się zdrowia psychicznego, gdzie szukać pomocy, jak reagować w sytuacji zagrożenia, jak dbać o swoje ciało, jak bezpiecznie korzystać z Internetu, czym są uzależnienia, jak działa system ochrony zdrowia czy jak udzielić pierwszej pomocy. To nie są ideologiczne hasła, to są umiejętności potrzebne do życia.

REKLAMA
feuilleton/x02Maksymalny rozmiar: 728px/90px

Państwo ma obowiązek wyrównywać szanse. Szkoła jest jednym z niewielu miejsc, do których docierają niemal wszystkie dzieci. Dlatego właśnie może być miejscem, w którym podstawowa wiedza o zdrowiu staje się wspólnym dobrem, niezależnym od zasobności portfela, miejsca zamieszkania, wiedzy rodziców czy sytuacji rodzinnej.

Edukacja zdrowotna a rodzice

Nie chodzi o to, żeby szkoła zastępowała rodziców. Nie chodzi o to, żeby odbierać rodzinie prawo do wychowania. Chodzi o coś znacznie bardziej podstawowego: żeby każde dziecko miało dostęp do minimum wiedzy, która może pomóc mu zadbać o siebie i swoje bezpieczeństwo.

Bo nie każde dziecko ma w domu dorosłego, z którym może o tym wszystkim porozmawiać. Nie każde dziecko wychowuje się w domu, w którym rozmawia się o emocjach. Nie każde ma rodzica, który wie, czym różni się psycholog od psychoterapeuty i psychiatry. Nie każde wie, że uporczywy smutek, lęk, myśli samobójcze czy przemoc rówieśnicza to sytuacje, w których można i trzeba szukać pomocy.

Czytaj także: Ukraina ma problem i zwraca się ku Polsce. „Zagrożeń może być z tego powodu wiele”

W minionym roku konsultanci prowadzonego przez Fundację telefonu zaufania dla dzieci i młodzieży 116 111 zanotowali prawie 80 tys. kontaktów od młodych osób potrzebujących wsparcia. Prawie 1500 skończyło się interwencjami w sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia i zdrowia. To liczby, za którymi stoją konkretne dzieci, ale które też pokazują, jak bardzo potrzebujemy dziś skutecznej profilaktyki. Edukacja zdrowotna może pomóc odwrócić model, w którym na problemy reagujemy dopiero wtedy, gdy dziecko trafia do specjalisty.

REKLAMA
feuilleton/x03Maksymalny rozmiar: 728px/90px

Dzieci powinny wcześniej dostać wiedzę, która pozwoli im rozpoznawać sygnały pogarszającego się samopoczucia, lepiej rozumieć własne emocje, wiedzieć, kiedy sytuacja wymaga wsparcia, i przede wszystkim do kogo mogą się po to wsparcie zwrócić. To właśnie dzięki takiej wiedzy można reagować wcześniej, zanim kryzys się pogłębi i konieczna stanie się interwencja specjalistyczna.

O edukację zdrowotną od lat apelowały organizacje pacjenckie i pozarządowe, które na co dzień widzą, z jakimi problemami mierzą się dzieci, młodzież i ich rodziny. To nie jest więc pomysł, który pojawił się nagle, lecz odpowiedź na realne potrzeby i doświadczenia osób pracujących z dziećmi. Nie powinna ona zależeć od tego, czy dziecko ma w domu osobę, która potrafi i chce o tych sprawach rozmawiać. Dlatego dziś najważniejsze jest, by w tej dyskusji nie zgubić tego, dla kogo edukacja zdrowotna została stworzona: dzieci.

Źródło: Zero.pl
Wiktoria Kinik
Wiktoria KinikEkspertka w obszarze edukacji zdrowotnej, specjalizująca się w tematyce zdrowia psychicznego. Obecnie, jako rzeczniczka Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę, koncentruje się na edukowaniu społeczeństwa o przeciwdziałaniu krzywdzeniu dzieci, a także wspieraniu dzieci i młodzieży w kryzysie zdrowia psychicznego - autorka zewnętrzna
REKLAMA
article/x52Maksymalny rozmiar: 300px/250px