global/x103Maksymalny rozmiar: 0/0
Kraj

Za każdym razem, gdy polityk mówi o dezinformacji, gdzieś na świecie płacze fact-checker

Politycy mieli czas na zdobycie doświadczenia w walce z dezinformacją. Fałszywych informacji nie brakowało w pandemii COVID-19 czy po pełnoskalowej agresji Rosji na Ukrainę. W jakim miejscu jesteśmy dziś? Prawo i Sprawiedliwość straszy Polaków kryzysem paliwowym, a rząd bawi się w fact-checking.

Krzysztof Jabłonowski
Opinia autorstwa: Krzysztof Jabłonowski
03.03.2026
5 min
Aktualizacja: 04.03.2026 08:26
Rzecznik rządu Adam Szłapka na konferencji prasowej po posiedzeniu Rady Ministrów. (fot. Paweł Supernak / PAP)

Rzecznik rządu walczy z dezinformacją. Sprawdziłem – już od lipca ubiegłego roku! Na każdej konferencji po posiedzeniu rządu za plecami Adama Szłapki pojawiają się przykłady fałszywych informacji, manipulacji czy przekłamań. Najczęściej z mediów społecznościowych i najczęściej z uwielbianego przez polityków serwisu X.

Nie inaczej było dzisiaj. Najdonioślejszym przekłamaniem wypunktowanym przez Szłapkę była kampania Prawa i Sprawiedliwości o nadchodzącym podobno kryzysie paliwowym.

Akurat ta część wyszła rzecznikowi całkiem dobrze.

Wojna na Bliskim Wschodzie. Śledź naszą RELACJĘ NA ŻYWO

REKLAMA
feuilleton/x02Maksymalny rozmiar: 728px/90px

Polacy zaczynają się obawiać

Adam Szłapka zwrócił uwagę na zdjęcie kolejki do stacji benzynowej opublikowane wczoraj na profilu Prawa i Sprawiedliwości na X. "Czy zabraknie paliwa? Polacy zaczynają się obawiać. Konflikt na Bliskim Wschodzie eskaluje. Ceny ropy rosną. A rząd? Cisza" – brzmi napis nałożony na fotografię.

– Apelujemy o to, żeby nie próbować w celach czysto politycznych wzbudzać paniki – komentował Szłapka. Podkreślił, że polskie rezerwy są bezpieczne, a paliwa nie zabraknie. Stanowisko to podtrzymuje również sama branża, ostatni komunikat Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego jest uspokajający.

– Pamiętajmy, że różni gracze zewnętrzni próbują tak grać, żeby wzbudzać w Polsce panikę – zauważył dalej rzecznik.

Trudno się nie zgodzić. Fakt, że dramatyczne "zdjęcie" PiS nie zostało oznaczone jako wytwór sztucznej inteligencji to najmniejszy problem. Wystarczy wspomnieć 2022 r. i skrzętne zabiegi rosyjskiej propagandy o wywołanie paliwowej paniki wśród Polaków. Również wówczas paliwa miało wkrótce "nie być".

Błaszczak wprowadza w błąd?

Nieco gorzej poszło rzecznikowi z fact-checkiem wypowiedzi polityków o SAFE. Adam Szłapka wspomniał o poście opublikowanym 27 lutego na X przez Mariusza Błaszczaka. "Mechanizm pożyczkowy SAFE to wielkie kłamstwo rządzących - wciąż nie wiemy ile środków zostanie skierowanych do polskiej zbrojeniówki" – napisał wówczas poseł PiS.

REKLAMA
feuilleton/x03Maksymalny rozmiar: 728px/90px

Szłapka przypomniał opublikowaną wcześniej tego samego dnia listę podmiotów, które będą polskimi beneficjentami programu SAFE. – Cała wielka mapa także tych kooperantów, którzy współpracują z polskimi firmami zbrojeniowymi, z Polską Grupą Zbrojeniową, prawie 12 tys. podmiotów – perorował.

No dobrze, ale Błaszczakowi nie chodziło o żadne podmioty. Błaszczakowi chodziło o to, ile środków zostanie przekazanych polskiemu sektorowi zbrojeniowemu. Trochę rozmowa głuchych.

Szłapka po prostu się spieszył. Wraz z opublikowaniem listy beneficjentów SAFE potwierdzono, że 89 proc. środków z polskiej części SAFE, czyli w sumie niemal 166 mld zł, zostanie wydanych w Polsce. Wypadałoby to jednak powiedzieć, skoro już robimy fact-checking.

Czy się czepiam? 

Tak czepiam się… ale mam poczucie wielkiego dysonansu. Od ponad siedmiu lat w dziennikarstwie nie robiłem właściwie niczego innego niż fact-checking. Wiem, że pędząc z kolejnymi weryfikacjami można się zaplątać we własne nogi. Ale politycy i walka z dezinformacją? Polityk fact-checker?

REKLAMA
feuilleton/x04Maksymalny rozmiar: 728px/90px

Serwisy fact-checkingowe to niemal równolatki pierwszej kadencji Donalda Trumpa. Krótko przed "pierwszym Trumpem" zaczęły pojawiać się kolejne redakcje czerpiące z dorobku amerykańskiego Snopes’a czy PolitiFactu.

Szybko doszło również do skompromitowania pojęcia "fake news" – tak uwielbianego przez fact-checkerów, bo pojemnego i dobrze grającego w tytułach. I tu też wszystko przez Trumpa, który wplatał "fake news" w co drugiej wypowiedzi o znienawidzonych mediach. Obecnie w środowisku to niemal zakazane słowo.

Czy tak stanie się również z dezinformacją? O podobnym scenariuszu mówili w poniedziałek uczestnicy panelu eksperckiego z okazji startu nowego projektu "Demagoga" – "Magazynu Obiektyw". Politycy zabrali nam już "fake newsy", usilnie starają się zabrać "dezinformację". Co w kolejnym kroku? Zażądają dostępów do CMSa Konkretu24 czy FakeNews.pl?

Fejki po ataku na Iran zalewają sieć. Wskazujemy, które informacje są nieprawdziwe

Rząd fact-checkuje, a mógłby rządzić

Wczorajsza dyskusja "Magazynu Obiektyw" zakończyła się podobnie jak wiele polskich dyskusji o dezinformacji. Dramatycznymi pytaniami, dlaczego nikt w Polsce nie jest w stanie skutecznie koordynować walki z dezinformacją.

W ostatnich latach liderzy kolejnych rządów doświadczali wielkich kryzysów z dezinformacją i obcą propagandą w tle. Największe przypadły na 2020 r. – wybuch pandemii COVID-19 i 2022 r. – początek pełnoskalowej agresji Rosji na Ukrainę. Wraz z politykami doświadczenia zbierali urzędnicy i eksperci.

REKLAMA
feuilleton/x05Maksymalny rozmiar: 728px/90px

Jak korzystamy z tych doświadczeń w marcu 2026 r.? Prawo i Sprawiedliwość wrzuca na X dezinformację paliwową, a rzecznik rządu Koalicji Obywatelskiej wciela się w fact-checkera.

Mamy Naukową i Akademicką Sieć Komputerową, mamy Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego, mamy Rządowe Centrum Bezpieczeństwa. W rządowej strategii cyfryzacji pojawia się nawet postulat koordynacji działań w zakresie przeciwdziałania dezinformacji, ale nie ma już pomysłu, jak to zrobić.

Powoli w dyskusjach o dezinformacji dochodzimy za to do konsensusu w sprawie wielkich platform społecznościowych. To moje subiektywne wrażenie. Optymistyczne. Wydaje się, że jesteśmy coraz bliżej jednolitego frontu domagającego się od nich wykrywania dezinformacji i jej usuwania, a nie pozorowania takich działań. Bo to przecież w rękach właścicieli Big Techów władzy jest najwięcej.

REKLAMA
article/x52Maksymalny rozmiar: 300px/250px