global/x103Maksymalny rozmiar: 0/0
Świat

Polityka klasy B. Trump wywiesił w Iranie białą flagę

Amerykańska polityka nigdy wcześniej nie osiągnęła takiego poziomu absurdu, jak w ostatnich 72 godzinach. Powoli zaczyna to przypominać scenariusz miernego filmu katastroficznego klasy B, w którym mamy absolutnie wszystko: astronautów, wielkanocnego zajączka, pogłoski o śmierci prezydenta USA, a na końcu grożenie zagładą całej ludzkości. Widzowie nie mają jednak pilota, którym mogliby zmienić kanał.

Piotr Białczyk
Opinia autorstwa: Piotr Białczyk
08.04.2026
4 min
Donald Trump podczas konferencji CPAC w 2019 r. (fot. arch.). (fot. ERIK S. LESSER / PAP / EPA)

W jednej z początkowych sekwencji „Matrixa” główny bohater sagi, Neo, staje przed dylematem: którą pigułkę zażyć? Do wyboru ma czerwoną lub niebieską tabletkę – obie wywołują odwrotne efekty. Pierwsza symbolizuje prawdę, przebudzenie z iluzji, z kolei niebieska oznacza powrót do błogiej nieświadomości i życia w symulacji. Donald Trump postanowił wziąć obie na raz i popić dużą Coca-Colą Light.

Wyczekiwane zawieszenie broni między USA a Iranem udało się osiągnąć po 38. dniach od rozpoczęcia ofensywy na Bliskim Wschodzie, co rzeczniczka Białego Domu określiła słowem „SUKCES”.

Sukcesem USA było także postawienie kolejnego ultimatum, tym razem maksymalistycznego, w którym zagrożono zniszczeniem całej ludzkości. Oczywiście republikański prezydent wycofał się z tych gróźb na godzinę przed deadlinem.

Złośliwi twierdzą, że przystał on na dwutygodniową pauzę na Bliskim Wschodzie, bo w najbliższy weekend w Georgii (chodzi o stan, a nie Gruzję) będzie pochłonięty golfowym turniejem Masters 2026. Republikaninowi zdecydowanie przyda się odpoczynek od pracy, szczególnie że jej powodu zrezygnował z wypadu do rezydencji na Florydzie i święta spędził w Białym Domu.

REKLAMA
feuilleton/x02Maksymalny rozmiar: 728px/90px

 

Zamiast tradycyjnej, konserwatywnej kłótni przy rodzinnym stole w Wielkanoc, Donald Trump wybrał dyplomatyczną awanturę w mediach społecznościowych.

Nie przeszkodziły mu w tym plotki o jego hospitalizacji i śmierci (w Niedzielę Wielkanocną sieć zalały takie fake newsy). We wściekłej tyradzie w Truth Social republikanin domagał się od Iranu „otwarcia je..nej cieśniny”. Zwolennikom Trumpa spod znaku MAGA najbardziej przeszkodził fakt, że w chrześcijańskie święto polityk używa wulgaryzmów i naśmiewa z chrześcijańskiej religii, życząc Irańczykom śmierci ku chwale Allaha.

Jeszcze większy dysonans wzbudziło wystąpienie Donalda Trumpa z balkonu Białego Domu. Tradycyjne szukanie jajek przy 1600 Pennsylvania Avenue przybrało jednak absurdalny twist – u boku republikanina pojawił się zajączek wielkanocny, który wsłuchiwał się w geopolityczno-bliskowschodnią furię Trumpa. A jak wiedzą wszyscy wielbiciele „Simsów”, nadejście królika (w tym przypadku zająca) oznacza, że ktoś zaczyna wariować.

W tym samym czasie astronauci z misji Artemis II zdążyli okrążyć Księżyc, bijąc przy tym 50-letni rekord oddalenia się człowieka od Ziemi, choć wydawałoby się, że najbardziej oderwaną od rzeczywistości personą jest Donald Trump. Przy takiej fabule nawet David Lynch by wysiadł.

REKLAMA
feuilleton/x03Maksymalny rozmiar: 728px/90px

Pierwsze wnioski ze „specjalnej operacji wojskowej” nasuwają się same:

Stany Zjednoczone Ameryki przegrały na wszystkich frontach.

Nieustanna propaganda sukcesu Waszyngtonu staje się karykaturą w zderzeniu z 10-punktowym planem pokojowym proponowanym przez Teheran. Bo jak nazwać przełomem coś, co jest spełnieniem maksymalistycznych żądań największego wroga? Ajatollahowie – jak zresztą zapowiadali – nie padli na kolana przed Trumpem, mogą jedynie przed swoim bogiem.

Przed Waszyngtonem nie uklęknęli także sojusznicy Waszyngtonu, od których Trump domagał się większego zaangażowania w wywołaną przez Stany i Izrael wojnę. Przed twórcą „Sztuki negocjacji” (ang. „Art. of the Deal”) klękać nie będzie także Izrael, który ma co prawda respektować zawieszenie broni, ale wybiórczo, bo nie w wojnie z Libanem.

REKLAMA
feuilleton/x04Maksymalny rozmiar: 728px/90px

79-letni Trump wykazuje się dziecięcą naiwnością, licząc na krótką pamięć społeczności międzynarodowej w sprawie Bliskiego Wschodu. Na horyzoncie ma 250. rocznicę powołania amerykańskiego państwa, a krótko przed świętem otrzymuje surową lekcję realizmu politycznego od kraju, który ma dziesięciokrotnie dłuższą historię państwowości.

Na końcu republikanin znowu pomylił relacje międzynarodowe z telewizją. W przeciwieństwie do reality show, wojny nie da się przerwać reklamą. Chyba że, taką ma strategię na negocjacje.

Wyciągając białą flagę Stany Zjednoczone mogą zakrzyknąć w rytm hitu „Republiki”:

Gdzie oni są

Ci wszyscy moi przyjaciele Ele ele ele ele ele

Zabrakło ich Choć zawsze było ich niewielu

REKLAMA
article/x52Maksymalny rozmiar: 300px/250px