global/x103Maksymalny rozmiar: 0/0
REKLAMA
article/x01Maksymalny rozmiar: 1280px/180px

Koszty długu pogrążają Polskę. Trafiliśmy do ścisłej czołówki

Minister finansów i gospodarki Andrzej Domański
Minister finansów i gospodarki Andrzej Domański (fot. Dawid Wolski / East News / Reporter)
Dodaj do ulubionych źródeł w Google

Jesteśmy w ścisłej europejskiej czołówce, ale nie mamy powodów do dumy. Chodzi o koszty, jakie Polska ponosi z tytułu obsługi długu. Z najnowszych danych Eurostatu wynika, że gorzej od nas wypada pod tym względem jedynie Rumunia. – Polska generalnie nie ma problemów z finansowaniem swoich potrzeb pożyczkowych, ale płaci za to wyższą cenę – mówi Zero.pl ekonomista.

  • Polska plasuje się w ścisłej czołówce państw UE o najwyższych kosztach obsługi długu. Ustępujemy jedynie Rumunii, tuż za nami są Czesi.
  • Wysoki poziom wskaźnika kosztu długu pokazuje, że polskie finanse publiczne są pod dużą presją.
  • Dlaczego odsetki, jakie płacimy od długu, są tak wysokie na tle średniej unijnej? Ekonomista Banku Pekao, Piotr Bartkiewicz, w rozmowie z Zero.pl wskazuje główne przyczyny tego stanu rzeczy.

Spirala zadłużenia przyspiesza, a wraz z nią rosną koszty odsetkowe, jakie ponosi Polska. Te – według najnowszego raportu Eurostatu – należą do najwyższych w Unii Europejskiej.

Wybory nowego prezydenta Krakowa. Oficjalny start kandydata PiS

Koszty odsetkowe Polski plasują nas w niechlubnej czołówce

Jak podaje unijny urząd statystyczny, wskaźnik kosztów obsługi zadłużenia w 2025 r. wyniósł w Polsce 4,5 proc. Wyższy poziom tego wskaźnika odnotowano jedynie w Rumunii (5,2 proc.). Podium zamknęły Czechy (3,1 proc.), tuż za nimi uplasowały się Włochy (3,0 proc.).

REKLAMA
article/x02Maksymalny rozmiar: 728px/90px

Na przeciwległym biegunie znalazły się Irlandia (1,4 proc.), Luksemburg (1,5 proc.), Holandia (1,7 proc.), Niemcy (1,8 proc.), Francja, Finlandia i Szwecja (1,9 proc.).

Eurostat odnotowuje, że w większości krajów UE, dla których dostępne były dane, widoczny koszt długu publicznego (czyli relacja wydatków z tytułu odsetek do średniego poziomu zadłużenia) nieznacznie wzrósł w latach 2024-2025 lub pozostał stabilny. Tak właśnie było w Polsce – wskaźnik kosztu zadłużenia wzrósł w 2025 r. o 0,1 pkt proc. wobec 2024 r.

Odsetki narastają wraz z powiększaniem się sumy naszych zobowiązań. Według danych Ministerstwa Finansów, zadłużenie Skarbu Państwa na koniec kwietnia 2026 r. wyniosło ok. 2 bln 88,8 mld zł. W ciągu miesiąca (licząc od stanu na koniec marca) przyrosło nam 38,1 mld zł długu.

REKLAMA
article/x03Maksymalny rozmiar: 728px/90px

Spirala długu się nakręca

Dlaczego pożyczamy na potęgę? Polska ma duże wydatki stałe, obejmujące m.in. świadczenia socjalne, takie jak program 800 plus czy 13. i 14. emerytura. Pieniądze pochłaniają też inwestycje infrastrukturalne, obejmujące rozbudowę portów morskich, budowę nowych dróg ekspresowych i modernizację linii kolejowych. Ponadto dużo inwestujemy w sieci elektroenergetyczne, by przystosować system do rosnącego udziału odnawialnych źródeł energii. Do tego dochodzą wydatki na zbrojenia.

Wpływy do budżetu z podatków nie pokrywają w pełni skali wydatków – stąd pojawia się deficyt, który powoduje, że musimy się zapożyczać. Potrzeby pożyczkowe cały czas rosną – w budżecie na bieżący rok zostały zaplanowane na ok. 690 mld zł (w ujęciu brutto, czyli z uwzględnieniem wykupu wcześniej wyemitowanego długu) wobec wykonania w 2025 r. na poziomie ok. 490 mld zł.

Polacy nie mają wątpliwości ws. decyzji Zełenskiego. Najnowszy sondaż

Tymczasem koszt emisji nowego długu jest powiązany z poziomem stóp procentowych ustalanym przez bank centralny. I tu pojawia się pierwszy problem.

– Wysoki koszt obsługi długu publicznego w Polsce wynika z faktu, że mamy relatywnie wysokie tzw. krótkie stopy procentowe, czyli te ustalane przez bank centralny – wyjaśnia w rozmowie z Zero.pl Piotr Bartkiewicz, ekonomista Banku Pekao. – W konsekwencji płacimy całkiem spore odsetki od zadłużenia. W 2025 r. stopy procentowe w Polsce przekraczały 4 proc., podczas gdy w krajach strefy euro było to ok. 2 proc. Nasza sytuacja miała oczywiście związek z dość uporczywą inflacją – w ubiegły rok wchodziliśmy z dynamiką cen oscylującą wokół 5 proc., do której NBP musiał dostosować politykę pieniężną.

REKLAMA
article/x04Maksymalny rozmiar: 728px/90px

Jak dodaje nasz rozmówca, drugi problem polega na tym, że różnica między oprocentowaniem polskich obligacji o krótkim terminie zapadalności a oprocentowaniem papierów o długim terminie zapadalności wynosiła w 2025 r. ponad 100 pkt bazowych.

–  Inwestorzy chcieli po prostu wyższej premii za posiadanie obligacji 5- czy 10-letnich – tłumaczy ekonomista Pekao. – A polski rząd, jak każdy rząd, chce więcej pożyczać na dłuższy okres, żeby uniknąć wahań kosztów obsługi zadłużenia. Większy udział długu o dłuższym terminie zapadalności podbił zatem wskaźnik kosztów obsługi długu. Wreszcie, pamiętajmy, że kiedy Polska zadłuża się w walucie obcej, płaci wyższe odsetki niż kraje, dla których ta waluta jest walutą „rodzimą”, co np. powoduje rozdźwięk między kosztami obsługi długu u nas i w strefie euro.

Jak podał Eurostat, w Polsce ok. 26 proc. długu publicznego jest denominowane w walutach obcych – określono to jako „znaczący” poziom. Daleko nam jednak do Bułgarii, gdzie udział długu w walutach obcych w całości zadłużenia wyniósł 75 proc., czy Rumunii (53 proc.).

Polski dług i premia za ryzyko

– Polska generalnie nie ma problemów z finansowaniem swoich potrzeb pożyczkowych, ale płaci za to wyższą cenę – zauważa Piotr Bartkiewicz. – Premia za ryzyko geopolityczne pozostaje u nas podwyższona od 2-3 lat. Są to, oczywiście, ułamki kosztów obsługi zadłużenia, niemniej dokładają się do ogólnego poziomu tego wskaźnika.

REKLAMA
article/x05Maksymalny rozmiar: 728px/90px

Wspomniane ryzyko geopolityczne to fakt, że za naszą wschodnią granicą od 2022 r. toczy się wojna, w związku z czym Polska traktowana jest przez inwestorów jako kraj przyfrontowy.

– Poza tym do największych nabywców naszych papierów długoterminowych należą inwestorzy zagraniczni – polskie banki preferują papiery krótkie (aby zagospodarować nadmiar środków z depozytów). A zagranica żąda wspomnianej wyższej premii za ryzyko – podsumowuje ekonomista Pekao.

Jeśli chodzi o ogólny poziom długu publicznego w relacji do PKB, Polska nie wypada najgorzej na tle innych krajów UE – aczkolwiek samo Ministerstwo Finansów wskazuje, że już w tym roku przekroczymy unijny próg ostrożnościowy wyznaczony na 60 proc. PKB (mowa o długu liczonym według metodologii Eurostatu – EDP, która uwzględnia także zadłużenie funduszy pozabudżetowych). Spójrzmy jednak, jak wygląda to w innych państwach członkowskich: jak podawał w kwietniowej publikacji Eurostat, na koniec 2025 r. najwyższy poziom długu publicznego w relacji do PKB miała Grecja (146,1 proc.), za nią uplasowały się Włochy (137,1 proc.), Francja (115,6 proc.), Belgia (107,9 proc.) i Hiszpania (100,7 proc.). Polska znalazła się w tym zestawieniu dość daleko, bo na 13. miejscu, ze wskaźnikiem dług publiczny/PKB na poziomie 59,7 proc.

REKLAMA
article/x52Maksymalny rozmiar: 300px/250px