global/x103Maksymalny rozmiar: 0/0
REKLAMA
article/x01Maksymalny rozmiar: 1280px/180px

240 tys. osób złożyło pozew przeciw Uberowi. „Każdy kierowca może dostać inną stawkę”

Pozew zbiorowy 240 tys. kierowców przeciw Uberowi. Mówią o sukcesie
Pozew zbiorowy 240 tys. kierowców przeciw Uberowi. Mówią o sukcesie (fot. MOZCO / Shutterstock)
Dodaj do ulubionych źródeł w Google

– Chodzi o bezprawne udostępnianie naszych danych do Stanów Zjednoczonych oraz o wykorzystywanie algorytmu do celowego zaniżania zarobków kierowców – Tomasz Wójcik ze Stowarzyszenia Kierowców Aplikacji wyjaśnia przyczyny, dla których 240 tys. europejskich kierowców złożyło w sądzie pozew przeciwko Uberowi. Wójcik podkreśla, że ten ruch jest sukcesem wszystkich osób zarabiających za pośrednictwem Big Techów.

  • 240 tys. kierowców złożyło w sądzie w Amsterdamie pozew zbiorowy przeciw Uberowi. Mówią o łamaniu prawa o ochronie danych osobowych i o celowym zaniżaniu zarobków przez aplikację cyfrowego giganta.
  • – Jeśli na przykład ktoś zgodził się pojechać za mniejsze pieniądze, system zapamięta to i w przyszłości zaoferuje mu jeszcze mniejsze wynagrodzenie – mówi Tomasz Wójcik ze Stowarzyszenia Kierowców Aplikacji w rozmowie z Zero.pl.
  • – Gdy zaczynałem, wyglądało to rozsądnie. Z czasem zaczęło się psuć – dodaje Wójcik. W jego ocenie, w ostatnich latach zarobki kierowców na aplikację spadły o ok. połowę.

– Pozew złożyliśmy w środę w sądzie w Amsterdamie. Na ten moment dotyczy on 240 tys. kierowców. Z Polski jest na razie niewielka grupa kilkuset osób – Tomasz Wójcik ze Stowarzyszenia Kierowców Aplikacji mówi o wielkim sukcesie aktywistów z całej Europy.

Pozew przeciw Uberowi złożyli kierowcy z siedmiu europejskich krajów, w tym z Polski. Zarzucają firmie, że algorytm, który ustala ich wynagrodzenie, jest bezprawnym, zautomatyzowanym systemem, który celowo zaniża zarobki – o pozwie jako pierwsza poinformowała „Gazeta Wyborcza”.

Uber bez kierowców wjeżdża do Europy. Usługa jest już dostępna

REKLAMA
article/x02Maksymalny rozmiar: 728px/90px

„Każdy kierowca może dostać inną stawkę”

Tomasz Wójcik od lat pracuję jako kierowca i korzysta z popularnych aplikacji. – Gdy zaczynałem, wyglądało to rozsądnie. Z czasem zaczęło się psuć – mówi. Jak tłumaczy początkowo kierowcy tłumaczyli sobie niższe stawki złą pogodą albo tym, że w mieście nie ma tymczasowo studentów. – Tyle że z każdym rokiem było coraz gorzej. W latach 2024–2025 zarobki spadły o około połowę – przekonuje.

Chodzi o bezprawne udostępnianie naszych danych do Stanów Zjednoczonych oraz o wykorzystywanie algorytmu do celowego zaniżania zarobków kierowców. Nie wiemy, ile klient płaci za dany kurs, a z naszych obserwacji wynika, że każdy kierowca może dostać inną stawkę.

Tomasz Wójcik
Stowarzyszenie Kierowców Aplikacji

Wójcik tłumaczy to na przykładzie. – Jeśli na przykład ktoś zgodził się pojechać za mniejsze pieniądze, system zapamięta to i w przyszłości zaoferuje mu jeszcze mniejsze wynagrodzenie – opowiada. Jak wyjaśnia, Uber pobiera tzw. prowizję dynamiczną od 25 do 50 proc. Kierowca wie, ile dostanie za kurs, ale nie dostaje już informacji, ile zapłacił klient.

Uber: Większość pieniędzy za kurs trafia do kieszeni kierowców

Uber Polska odcina się od tych zarzutów. W oświadczeniu przesłanym „Gazecie Wyborczej” podkreślono:

REKLAMA
article/x03Maksymalny rozmiar: 728px/90px

Mimo że nie mieliśmy jeszcze możliwości zapoznania się z treścią pozwu, kategorycznie odrzucamy zarzuty Worker Info Exchange (...) Aplikacja Uber wykorzystuje informacje o przejeździe w czasie rzeczywistym – takie jak trasa, czas i cel podróży – do obliczania ceny kursu. Kierowcy widzą swoje wynagrodzenie oraz cel przejazdu przed podjęciem decyzji o przyjęciu lub odrzuceniu zlecenia. Zdecydowana większość łącznej kwoty kursu ostatecznie trafia tam, gdzie powinna: do kieszeni kierowców, a procentowy udział firmy Uber w opłatach pasażerów pozostaje zasadniczo stabilny.

Uber Polska

Komentarz odnosi się do badania „Not Even Nice Work If You Can Get It”, przeprowadzonego przez Uniwersytet Oksfordzki i stowarzyszenie Worker Info Exchange, zajmującego się badaniami i analizą danych z rynku pracy na platformach.

Prześwietlono w nim 1,5 mln przejazdów 258 kierowców z lat 2016-2024. Z danych wynikło, że: prowizja pobierana przez Ubera przestała być przejrzysta i wzrosła z 25 do 50 proc.; Uber pobierał większą prowizję przy droższych kursach; czas oczekiwania na zlecenie (kierowca wtedy nie zarabia) wzrósł o godzinę tygodniowo od 2022 roku; wzrosła nierówność wynagrodzenia wśród kierowców wykonujących porównywalną pracę – wskazuje „Gazeta Wyborcza”.

REKLAMA
article/x04Maksymalny rozmiar: 728px/90px

Pyszne.pl wywraca swój model do góry nogami. Kurierzy się boją i biją na alarm

Walka z wiatrakami

W rozmowie z Zero.pl Tomasz Wójcik przyznaje, że nie ma złudzeń. Złożenie pozwu przeciwko wielkiej korporacji nazywa „walką z wiatrakami”.  Jak jednak przekonuje, samo złożenie pozwu dzięki międzynarodowej współpracy kierowców jest sukcesem. – Tu w Polsce, nie zbieram żadnych funduszy, więc nie miałem jak domagać się sprawiedliwości przed sądem – wyjaśnia. 

Żadne instytucje państwa nie reagują na moje zgłoszenia.

Tomasz Wójcik
Stowarzyszenie Kierowców Aplikacji

Wójcik prowadzi Stowarzyszenie Kierowców Aplikacji. Jak podkreśla, w środowisku jest niewielu chętnych na poświęcanie czasu na podobną aktywność. Współpraca polskich kierowców z organizacją Workers Info Exchange z Wielkiej Brytanii nadała inicjatywie wiatru w żagle.

Będzie ustawa o pracy platformowej?

4 sierpnia w wykazie prac rządu opublikowano projekt ustawy o wykonywaniu pracy za pośrednictwem cyfrowych platform pracy. Z jej pomocą rząd Donalda Tuska wdroży do polskiego porządku prawnego przepisy unijnej dyrektywy, która ma wzmocnić ochronę osób pracujących za pośrednictwem aplikacji.

– Szacuje się, że w Polsce nawet kilkaset tysięcy osób pracuje za pośrednictwem cyfrowych platform pracy – mówi szefowa MRPiPS, Agnieszka Dziemianowicz-Bąk, w komunikacie przesłanym Zero.pl. Jak dodaje, wśród tych osób są nie tylko kurierzy czy kierowcy, ale też np. księgowi i tłumacze.

REKLAMA
article/x05Maksymalny rozmiar: 728px/90px

– Platformy cyfrowe będą miały obowiązek raportowania, informowania Państwowej Inspekcji Pracy o osobach, które wykonują pracę na rzecz takiej platformy – mówi ministra. Ale na tym nie koniec. – Ustawa wprowadzi łatwiejszą ścieżkę ustalania stosunku pracy i gwarantowania osobom, które świadczą pracę za pośrednictwem cyfrowych platform, prawnej ochrony wykonywanej przez nich pracy – mówi Agnieszka Dziemianowicz-Bąk.

Zarówno w dyrektywie platformowej, jak i w ustawie ją wdrażającej, znajdą się również przepisy zakładające kontrolę nad algorytmami.

PIP i ZUS z kontrolą w Pyszne.pl. Chodzi o tysiące kurierów

Dla platform działających na polskim rynku – Glovo, Ubera czy Pyszne.pl – może to oznaczać prawdziwą rewolucję. Głośno było o niedawnej decyzji Pyszne.pl o rozwiązaniu umów z ok. 5 tys. kurierów w całej Polsce i zaproponowaniu im pracy u partnerów flotowych, na innych warunkach. Nie brakowało opinii, że to ucieczka przed nowymi przepisami, które dały PIP możliwość przekształcania umów cywilnoprawnych w etaty.

Może zainteresuje Cię również:

REKLAMA
article/x52Maksymalny rozmiar: 300px/250px