global/x103Maksymalny rozmiar: 0/0
REKLAMA
article/x01Maksymalny rozmiar: 1280px/180px

Bruksela naciska, Warszawa nie ustępuje. Kto ma rację w sporze o zakaz importu z Ukrainy?

TYLKO NA
Czy zboże z Ukrainy znów może zalać Polskę?
Czy zboże z Ukrainy znów może zalać Polskę? (fot. Artem Grebenyuk / Shutterstock)
Dodaj do ulubionych źródeł w Google

Polskie embargo na ukraińskie produkty rolne wywołało ostatnio nową falę krytyki ze strony unijnych władz. – Embargo na import z Ukrainy, wprowadzone jednostronnie przez Polskę, jest średnio legalne z punktu widzenia Brukseli, gdyż polityka handlowa jest kompetencją UE – mówi Zero.pl ekspert. Polska nie chce jednak powtórki kryzysu zbożowego sprzed kilku lat i obstaje przy ograniczeniach. Czy nasze obawy są słuszne?

  • Polskie embargo na produkty rolne z Ukrainy wciąż dzieli Warszawę i Brukselę. Czy faktycznie uderza ono we wspólny rynek UE, jak mówi komisarz ds. rolnictwa Christophe Hansen?
  • Ekspert, którego poprosiliśmy o komentarz w tej sprawie, rozkłada unijną narrację na czynniki pierwsze. Odnosi się też do słów komisarza Hansena o dużym potencjalne eksportowym Polski, jeśli chodzi o handel z Ukrainą.
  • Sprawa nie jest jednak czarno-biała. W Polsce są środowiska, które chciałyby importu np. ukraińskich zbóż. Z kolei w Ukrainie podnoszą się głosy, że my eksportujemy do nich za dużo nabiału.

Christophe Hansen, unijny komisarz ds. rolnictwa, przebywa z dwudniową wizytę w Polsce. W czwartek odwiedził Sejm – wziął udział w posiedzeniu Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi oraz Komisji ds. Unii Europejskiej. Tematem obrad była m.in. wymiana handlowa z Ukrainą.

Bruksela krytyczna wobec postawy Polski

Podczas wystąpienia w Sejmie, Hansen zwrócił uwagę, że w Polsce niesłusznie pojawiło się wiele obaw dotyczących importu z Ukrainy. Odniósł się tym samym do polskiego embarga na ukraińskie produkty rolne.

Ukraińskie produkty wrócą na nasz rynek? Wśród polskich rolników strach

REKLAMA
article/x02Maksymalny rozmiar: 728px/90px

Komisarz jeszcze przed przyjazdem do Warszawy dawał do zrozumienia, że będzie rozmawiał o jego zniesieniu. – Nawet jeśli te ograniczenia politycznie mają sens, to ekonomicznie nie – stwierdził Hansen w rozmowie z PAP. Podkreślał też, że restrykcje dotyczące wwozu towarów z Ukrainy do Polski naruszają postanowienia umowy o pogłębionej i wszechstronnej strefie wolnego handlu, jaką UE zawarła z Ukrainą jesienią 2025 r.

– Embargo na import z Ukrainy, wprowadzone jednostronnie przez Polskę, jest średnio legalne z punktu widzenia Brukseli, gdyż polityka handlowa jest kompetencją UE – i pewnie to ma na myśli komisarz Christophe Hansen, mówiąc o tym, że polskie embargo uderza we wspólny unijny rynek – mówi portalowi Zero.pl Sławomir Matuszak, główny specjalista w Zespole Białorusi, Ukrainy i Mołdawii w Ośrodku Studiów Wschodnich.

Nowa umowa handlowa UE-Ukraina weszła w życie końcem października ub. r. Przywróciła ona wymianę towarową między Unią a wschodnim sąsiadem Polski w oparciu o zapisy układu Stowarzyszeniowego UE-Ukraina (wcześniej obowiązywała pełna i jednostronna liberalizacji importu towarów z Ukrainy – preferencje wprowadzono po rosyjskiej napaści w lutym 2022 r.).

REKLAMA
article/x03Maksymalny rozmiar: 728px/90px

Czy polskie embargo na ukraiński import szkodzi UE?

Mimo wejścia w życie tej umowy, Polska nie zniosła bezterminowego zakazu importu z Ukrainy pszenicy, kukurydzy, rzepaku i słonecznika oraz niektórych produktów ich przetwórstwa – chociaż komisarz Hansen wyrażał wówczas nadzieję, że porozumienie wyeliminuje potrzebę takich jednostronnych działań podejmowanych przez państwa członkowskie. Czy polskie embargo na ukraińskie zboża faktycznie szkodzi reszcie UE?

 – Główni odbiorcy zboża ukraińskiego w UE, czyli Włochy, Hiszpania i Holandia, i tak odbierają to zboże drogą morską, tym bardziej, że teraz drożne są porty Wielkiej Odessy – zauważa Sławomir Matuszak z OSW.

Porty Wielkiej Odessy to najważniejszy węzeł morski Ukrainy, w skład którego wchodzą trzy strategiczne punkty nad Morze Czarnym: Odessa, Czarnomorsk oraz Piwdenne. To główny korytarz, którym ukraińska produkcja rolna wydostaje się na świat. W latach 2022-2023 porty Wielkiej Odessy były zablokowane, a Ukraińcy wysyłali swoje towary agro do odbiorców drogą lądową, w tym przez Polskę. Doprowadziło to do poważnej destabilizacji rynku zboża (nadpodaż) i gwałtownego obniżenia cen w skupach. Efektem były protesty rolników.

– To właśnie blokada portów czarnomorskich sprawiła, że w 2022-2023 r. mieliśmy problem z zalewem ukraińskiego zboża – przypomina Sławomir Matuszak. – Stąd też polski rząd wprowadził wówczas embargo. Ale obecnie 95 proc. eksportu zbóż z Ukrainy idzie właśnie tamtym szlakiem (tymczasowym korytarzem czarnomorskim – red.). Kijów jakoś specjalnie nie robi problemów z faktu, że obowiązuje u nas zakaz importu ukraińskich zbóż czy rzepaku.

REKLAMA
article/x04Maksymalny rozmiar: 728px/90px

– Co natomiast ciekawe, są w Polsce pewne środowiska, które chciałyby kupować ukraińskie zboże, bo jest ono zwyczajnie tańsze w przetwórstwie (oczywiście, inną postawę prezentują drobni rolnicy) – dodaje ekspert OSW. – Polscy producenci oleju z kolei podnoszą, że trzeba by znieść embargo na nasiona rzepaku, bo w kraju mamy za mało surowca.

Polska obawia się powtórki kryzysu zbożowego

– Wydaje mi się, że gdyby nawet embargo zostało zniesione, do powtórki sytuacji z 2023 r. raczej nie dojdzie i nie grozi nam zalew ukraińskiego zboża – podsumowuje nasz rozmówca.

Chociaż żegluga przez ukraiński korytarz morski odbywa się obecnie w warunkach nieustannego zagrożenia rosyjskimi atakami (głównie z użyciem dronów), porty czarnomorskie w I kwartale 2026 r. obsłużyły 21,1 mln ton ładunków (z czego 11,6 mln ton stanowiło zboże), realizując cel wolumenowy w 98 proc. – podaje serwis Ports Europe.

Komisarz Hansen podczas swojej wizyty w Polsce kładł też akcent na korzyści z wzajemnej wymiany handlowej. W Sejmie mówił, że mamy duży potencjał, by eksportować swoje produkty na Ukrainę. Wymienił w tym kontekście kiełbasy czy produkty mleczne. To jednak już się dzieje.

„Otwarcie okłamał całą Polskę”. Fala komentarzy po ustaleniach Zero.pl

– Jeśli chodzi o eksport polskiej żywności na Ukrainę, to obecnie nie ma żadnych obostrzeń w tej kwestii i nasi producenci mogą wysyłać tam swoje wyroby bez przeszkód – zauważa Sławomir Matuszak. – Eksportujemy zwłaszcza sporo produktów mleczarskich, w związku z czym czasem słychać głosy strony ukraińskiej, że może należy wprowadzić jakieś ograniczenia. Na razie się jednak na to nie zanosi.

REKLAMA
article/x05Maksymalny rozmiar: 728px/90px

Częściową liberalizację eksportu towarów z UE na rynek ukraiński, w tym istotnych z punktu widzenia Polski produktów mleczarskich, wprowadziła właśnie umowa UE-Ukraina.

REKLAMA
article/x52Maksymalny rozmiar: 300px/250px