global/x103Maksymalny rozmiar: 0/0
REKLAMA
article/x01Maksymalny rozmiar: 1280px/180px

Kacprzyk chciał ustawić się na SOR-ze w kolejnym mieście. Rzucił za duże kwoty

TYLKO NA
kacprzyk-uniwersalne
Dawid Kacprzyk negocjował wejście swojego zespołu lekarzy na szpitalny oddział ratunkowy szpitala powiatowego w Mińsku Mazowieckim. (fot. Shutterstock/Eastnews/Paweł Wodzyński)
Dodaj do ulubionych źródeł w Google

Dawid Kacprzyk negocjował wejście swojego zespołu lekarzy na szpitalny oddział ratunkowy szpitala powiatowego w Mińsku Mazowieckim – ustalił portal Zero.pl. Potwierdza to dyrektor szpitala Artur Więckowski. Zerwał on rozmowy z młodym medykiem po tym, gdy do jego gabinetu przyszło kilkunastu pracowników SOR-u z informacją, że Kacprzyk groził im wyrzuceniem z pracy.

  • Dawid Kacprzyk, młody lekarz i do niedawna polityk Koalicji Obywatelskiej, miał pracować także w szpitalu powiatowym w Mińsku Mazowieckim.
  • Kacprzyk przekonywał władze mińskiej lecznicy, że dysponuje całym zespołem lekarzy gotowym do pracy na szpitalnym oddziale ratunkowym.
  • Przeciwko rzutkiemu medykowi wystąpili obecni pracownicy szpitala. Przekazali oni dyrektorowi, że jeszcze niezatrudniony Kacprzyk zapowiadał już załodze, że część osób zwolni.
  • Kacprzyk pracował równolegle w trzech warszawskich szpitalach i przychodni, negocjował też kierownicze stanowisko w Szpitalu Wolskim. W 2025 r. zarobił w publicznych lecznicach 1,6 mln zł.

Sprawa rozegrała się przełomie 2024 i 2025 r. Szpital Powiatowy w Mińsku Mazowieckim szukał wtedy koordynatora szpitalnego oddziału ratunkowego, bo poprzedni zrezygnował z pracy. Dyrektor placówki Artur Więckowski dostał od znajomego medyka namiar na lekarzy ze Szpitala Południowego w Warszawie, którzy ponoć szukali pracy. Kontakt prowadził do Dawida Kacprzyka.

– Rozmawiałem z panem Kacprzykiem, a także z jeszcze jednym doktorem – to on w zasadzie miał być koordynatorem, nie Kacprzyk – wskazuje w rozmowie z Zero.pl Artur Więckowski. Jak podkreśla, Kacprzyka wcześniej nie znał.

Strony spotkały się dwukrotnie, trzecia rozmowa odbyła się telefonicznie. Negocjacje trwały dwa tygodnie.

REKLAMA
article/x02Maksymalny rozmiar: 728px/90px

Stawka specjalna dla organizatora

Według relacji dyrektora Kacprzyk zaproponował model, w którym przyprowadza do Mińska Mazowieckiego cały zespół lekarzy. Oczekiwania finansowe grupy Więckowski określa jako wygórowane: 350 zł za godzinę pracy dla lekarza, czyli na poziomie warszawskich SOR-ów. Osobna, wyższa stawka miała przysługiwać koordynatorowi oraz samemu Kacprzykowi.

– Koordynatorem być nie mógł. Przestrzegam przepisów i wiem, że taka osoba nie może być koordynatorem. Natomiast chciał specjalnej stawki dla siebie za to, że, jak to ujmował, organizuje kolegów, spina zespół – relacjonuje dyrektor. Chodzi o to, że Kacprzyk nie mógł formalnie objąć funkcji, bo nie ma ukończonej specjalizacji.

REKLAMA
article/x03Maksymalny rozmiar: 728px/90px

Na pytanie, ile Kacprzyk zaproponował dla siebie, Więckowski odpowiada: – Jeśli dobrze sobie przypominam, 400 albo 450 zł za godzinę. Powiedziałem, że mnie na takie kwoty po prostu nie stać.


Rolę, jaką Kacprzyk miał pełnić na oddziale, dyrektor opisuje wprost. – Bardzo nieformalną. W żargonie mówimy czasami, że to jest taka spółdzielnia. Grupa bardziej towarzyska, z jednej korporacji czy grupy zawodowej, która się wzajemnie wspiera. On by to organizował. Taka szara eminencja – mówi. 

„Już nas wyrzuca z pracy”

Rozmowy zakończyły się nagle po wizycie Kacprzyka na oddziale. Przyjechał obejrzeć SOR w sobotę, pod nieobecność dyrektora, na miejscu była jego zastępczyni. Według Więckowskiego kontakt gościa z personelem skończył się źle.

– Kiedy w poniedziałek rano, przed ósmą, przyjechałem do pracy, czekało już u mnie dziesięć czy piętnaście osób. Przyszli z komunikatem: panie dyrektorze, przyjeżdża osoba, która już nas wyrzuca z pracy – opowiada dyrektor. – Kacprzyk wypowiadał się w sposób arogancki wobec kolegów lekarzy, także wobec ratowników, i oni byli po prostu zbulwersowani – dodaje Więckowski. 

Punktem spornym była też pozycja oddziałowej SOR-u. – Powiedziałem jasno, że ta pani musi pozostać. Raz, że jest po konkursie i są względy formalne, a dwa – ja ją po prostu bardzo cenię – mówi Więckowski. W negocjacjach zastrzegł również, że dotychczasowi lekarze dyżurujący na oddziale nie mogą być „w żaden sposób wypychani” z dyżurów.

REKLAMA
article/x04Maksymalny rozmiar: 728px/90px

Po rozmowie z pracownikami dyrektor zakończył negocjacje. – Zrezygnowałem ze współpracy z panem Kacprzykiem. Poinformowałem go, że nasza współpraca jest niemożliwa. I to wszystko – kwituje.

Starosta miński Remigiusz Górniak mówi Zero.pl, że cieszy się, iż władze szpitala zachowały się tak, jak należy.

– Jeżeli osoba, która jest prezentowana jako przyszły quasi-szef SOR-u, zachowuje się w sposób arogancki, można powiedzieć lekceważący, względem pracowników – przyszłych podwładnych – to taka osoba nie powinna pracować w służbie publicznej. Cieszę się, że dyrekcja zareagowała, że pracownicy się postawili i ta osoba nie została u nas zatrudniona – zaznacza starosta.

Zero.pl skierowało pytania do Dawida Kacprzyka oraz do jego pełnomocnika adwokata Jacka Dubois. Bez odpowiedzi.

Afera wokół Szpitala Południowego

Przypomnijmy: pod koniec czerwca poinformowaliśmy, że Dawid Kacprzyk, lekarz i młody polityk Koalicji Obywatelskiej, miał objąć stanowisko kierownicze na SOR-ze w Szpitalu Wolskim, należącym do miasta stołecznego Warszawy. W kwietniu 2026 r. został nawet przedstawiony załodze. Ostatecznie jednak władze szpitala go nie wybrały.

REKLAMA
article/x05Maksymalny rozmiar: 728px/90px

Usłyszeliśmy wówczas dwa tłumaczenia. Jedno jest takie, że załodze nie spodobał się nowy potencjalny przełożony. Drugie, że szpitalowi i młodemu lekarzowi nie udało się porozumieć finansowo. Kacprzyk pracował wówczas w trzech stołecznych szpitalach oraz przychodni.

Ujawnione przez Zero.pl informacje wzbudziły ogólnopolską debatę. Najpierw wskazaliśmy, że 28-letni Dawid Kacprzyk, który zarobił w publicznych szpitalach w 2025 r. 1,6 mln zł, podczas części swoich dyżurów szpitalnych w Warszawskim Szpitalu Południowym zajmował się robieniem polityki oraz występami w mediach. Później ujawniliśmy patologiczny proceder w Szpitalu Południowym polegający na szybszym przyjmowaniu na badania polityków Koalicji Obywatelskiej oraz ich rodzin.

Po naszych publikacjach Prokuratura Okręgowa w Warszawie wszczęła kilka śledztw i postępowań, w tym dotyczące Kacprzyka, władz szpitala oraz władz Warszawy, prosektorium lecznicy.

Rada nadzorcza Szpitala Południowego odwołała zarząd szpitala, a prezydent Rafał Trzaskowski odwołał radę nadzorczą. Następnie dymisję złożyły dwie wiceprezydent Warszawy. Wymieniono też składy rad nadzorczych we wszystkich stołecznych spółkach medycznych, pozbywając się z nich polityków.

REKLAMA
article/x52Maksymalny rozmiar: 300px/250px