global/x103Maksymalny rozmiar: 0/0
REKLAMA
article/x01Maksymalny rozmiar: 1280px/180px

Kara dla komitetu Nawrockiego. Przemysław Czarnek: Absolutnie bezzasadne

TYLKO NA
Przemysław Czarnek
Poseł PiS Przemysław Czarnek na posiedzeniu sejmowej Komisji Sprawiedliwości. (fot. Albert Zawada / PAP)
Dodaj do ulubionych źródeł w Google

Komitet wyborczy Karola Nawrockiego został ukarany przez Urząd Ochrony Danych Osobowych karą w wysokości 32 tys. zł za ujawnienie danych dot. Jerzego Ż., od którego Nawroccy przejęli kawalerkę. Kara jest pokłosiem konferencji z udziałem Przemysława Czarnka, na którą polityk przyniósł dokumenty notarialne. Wiceprezes PiS w rozmowie z Zero.pl odpiera zarzuty UODO i mówi o odwołaniu.

  • Portal Zero.pl ustalił, że komitet wyborczy Karola Nawrockiego został ukarany karą finansową za ujawnienie danych o Jerzym Ż.
  • Kara została nałożona przez UODO po konferencji Przemysława Czarnka, na której polityk PiS dysponował informacjami z aktu notarialnego. 
  • W rozmowie z Zero.pl wiceprezes PiS odpowiada na zarzuty UODO i mówi o konieczności odwołania. 

Dziennikarze portalu Zero.pl ustalili, że prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych zdecydował o nałożeniu kary w wysokości 32 tys. zł na komitet wyborczy kandydata na prezydenta Karola Nawrockiego. Chodzi o ujawnienie informacji dotyczących Jerzego Ż., mężczyzny, od którego Karol Nawrocki przejął kawalerkę.

Dane ujawnił wtedy – oprócz komitetu Nawrockiego – komitet Rafała Trzaskowskiego. W tym przypadku prezes UODO zdecydował jedynie o upomnieniu, bo sztab Trzaskowskiego usunął wpis z mediów społecznościowych, w którym ujawnione zostały dane Jerzego Ż.

Sztab Nawrockiego ujawnił informacje w filmie na YouTubie, gdzie pokazano nie tylko dane pana Jerzego, ale i szczegóły o jego życiu prywatnym, zdrowiu, problemach rodzinnych, finansowych i prawnych.

REKLAMA
article/x02Maksymalny rozmiar: 728px/90px

– O ile komitet Rafała Trzaskowskiego nie popełnił kolejnego naruszenia, o tyle w przypadku komitetu Karola Nawrockiego doszło do recydywy – komentował w rozmowie z Zero.pl Mirosław Wróblewski, prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych.

UODO: to recydywa

Wspomniana recydywa dotyczy konferencji Prawa i Sprawiedliwości z maja 2025 r., na której wystąpił poseł PiS Przemysław Czarnek. Polityk pokazał wówczas dokumenty notarialne zawierające poufne informacje o Jerzym Ż., a także – niepełniącej wówczas żadnej funkcji publicznej – małżonce Karola Nawrockiego. W uzasadnieniu decyzji prezes UODO wskazał, że ujawnienie danych nie było konieczne z punktu widzenia celu konferencji prasowej.

Sprawę skomentował w rozmowie z portalem Zero.pl Przemysław Czarnek. Wiceprezes PiS przyznał, że zna jej szczegóły, ale o karze pieniężnej dowiedział się od nas. Pytany, jak ocenia działania UODO, polityk przekonuje, że „absolutnie nie zostały ujawnione żadne dokumenty zawierające dane poufne o panu Jerzym Ż.”.

– Dokumenty były przeze mnie trzymane na moje potrzeby, podczas konferencji prasowej, kamery były oddalone ode mnie o co najmniej kilka metrów – kontynuuje parlamentarzysta.

– Jeżeli ktoś widział jakiekolwiek dane pana Jerzego Ż., których ja przecież nie podawałem do publicznej wiadomości, to ten, kto podał je do publicznej wiadomości, jest za to odpowiedzialny.

REKLAMA
article/x03Maksymalny rozmiar: 728px/90px

Gdybym ja wyszedł na konferencję prasową i podawał do publicznej wiadomości dane pana Jerzego Ż. z premedytacją, to byłaby zupełnie oczywista sprawa. Natomiast jeżeli ja trzymam dla siebie dokumenty potrzebne mi do tego, żeby przedstawić dane i bardzo ważne informacje w tym konkretnym momencie, jeśli chodzi o tą kawalerkę pana Jerzego Ż., to to są dokumenty dla mnie – komentuje Czarnek.

Czarnek: Interpretacja UODO niewłaściwa, kara niezasadna

– Więc tutaj uważam, że ta interpretacja Urzędu Ochrony Danych Osobowych jest niewłaściwa i ta kara jest absolutnie niezasadna. Myślę, że trzeba będzie się zgodnie odwoływać, jeśli jest taka ścieżka – wskazał.

Pytany przez nas, czy otrzymał polecenie od sztabu Karola Nawrockiego, by te dokumenty pokazać, Przemysław Czarnek mówi, że tak nie było. 

– Otrzymałem dokumenty od sztabu wyborczego Karola Nawrockiego, po to, żeby wyjaśnić sprawę, która była przedmiotem hejtu i manipulacji ze strony wielu mediów. Trudno powiedzieć, że otrzymałem polecenie. Otrzymałem pomoc w postaci dokumentów ze strony sztabu wyborczego. Sztab wyborczy udostępnił mi te dokumenty, po to, żebym mógł posłużyć się konkretnymi informacjami z tych dokumentów, wyjaśniając manipulacje mediów – odpowiada.

 

REKLAMA
article/x52Maksymalny rozmiar: 300px/250px