global/x103Maksymalny rozmiar: 0/0
Moto

Wielka Wyprawa Maluchów wjechała na krakowski rynek. Czy opłacono wjazd do SCT?

Kraków mógłby się zdecydować: z jednej strony prezydent Miszalski stanął murem za strefą czystego transportu – co kosztowało go stanowisko, z drugiej – za zgodą władz 70 wyjątkowo trujących Fiatów 126p wjeżdża na Rynek Główny na finał „Wielkiej Wyprawy Maluchów”.

Tymon Grabowski
Opinia autorstwa: Tymon Grabowski
15.07.2026
6 min
Czy Maluchy mogą wjechać legalnie do Krakowa przy obecnym stanie prawnym bez opłaty? (fot. Materiały własne)
  • Rok temu podczas finału charytatywnej wyprawy Maluchów przy polskich samochodach pokazywał się wiceprezydent Krakowa, Łukasz Sęk. Jednocześnie broni on istnienia strefy czystego transportu w Krakowie.
  • Co do zasady, do Krakowa nie wolno wjeżdżać Fiatem 126p, chyba że ma tablice dla aut zabytkowych lub wniesie się stosowną opłatę.
  • Czy uczestnicy parady maluchów wnieśli opłatę za wjazd do SCT? Tego na razie nie udało mi się ustalić, ale sytuacja, w której te najbardziej trujące auta wjeżdżają za zgodą władz na krakowski rynek, może bawić. 

To już nowa tradycja, że co roku w wakacje influencerzy jadą na wyprawę Fiatami 126p, zbierając pieniądze na cel dobroczynny. Tegoroczna Wielka Wyprawa Maluchów wystartowała pod koniec czerwca we Wrocławiu, a następnie ok. 70 pojazdów skierowało się do Omaha Beach w Normandii, gdzie miał miejsce wielki desant wojsk alianckich pod nazwą D-Day w czerwcu 1944 r. Z Omaha Beach właściciele Maluchów wrócili, aby objechać Polskę i dziś, w ostatnim dniu wyprawy, dojeżdżają z Warszawy na Rynek Główny w Krakowie.

W wyprawie bierze udział wielu influencerów

Gdy piszę te słowa, Maluchy wjeżdżają właśnie na Rynek Główny w Krakowie, a organizator na swoim fanpage poinformował o przebiciu kwoty 2 mln zł – celem rajdu jest bowiem zbiórka pieniędzy na cel charytatywny, a dokładnie na leczenie dzieci i młodzieży poszkodowanej w wypadkach drogowych.

Wśród znanych osób biorących udział w wydarzeniu są osoby związane ze sportem motorowym jak Maciej Wisławski czy Gosia Rdest, influencerzy jak Rezi czy Kasix, a także sportowcy, jak bokser Krzysztof „Diablo” Włodarczyk. Podczas imprezy prowadzono transmisje na żywo i oczywiście nieustającą zrzutkę, czyli obecną polską specjalność. 

REKLAMA
feuilleton/x02Maksymalny rozmiar: 728px/90px

Czy dwa miliony złotych to dużo?

Ogromny rozmach wyprawy, udział znanych osób i zeszłoroczny wynik na poziomie 6 mln zł kazałby sądzić, że w tym roku pójdzie co najmniej tak samo dobrze. Coś jednak najwyraźniej się nie udało, bo kwota doszła do 2 mln zł i to dopiero dziś, czyli ostatniego dnia wyprawy. To oczywiście nadal bardzo dużo pieniędzy, ale jeśli policzyć ile wychodzi na jedną załogę dziennie – to tylko 1680 zł na „osobodzień”.

Być może była to po prostu fajna wyprawa towarzyska z tłem charytatywnym i w sumie należy to pochwalić, bo przecież wszystko odbywało się z prywatnej inicjatywy organizatorów.

Można też jednak zwrócić uwagę, że być może formuła zbiórek prowadzonych z dużym rozmachem nawet na bardzo słuszny cel powoli się wyczerpuje, bo jest ich trochę za dużo, a każda kolejna odejmuje trochę od następnych. 

A teraz sprawa samego wjazdu do Krakowa

Na jednej z transmisji na żywo z wyprawy dowiedziałem się, że uczestnicy wyprawy wjeżdżają do Krakowa legalnie, ponieważ organizatorzy dogadali się z miastem w tej sprawie. Jednak w uchwale o SCT, którą przyjęła Rada Miasta Krakowa, nie znalazłem wyjątku dla przejazdów paradowych i zorganizowanych, nie ma tam nawet procedury, która pozwoliłaby wyłączyć jakąś grupę pojazdów spod wymogów SCT decyzją miasta.

REKLAMA
feuilleton/x03Maksymalny rozmiar: 728px/90px

Właściciele Maluchów powinni po prostu opłacić wjazd do strefy, nawet jeśli otrzymali od krakowskiego ratusza zgodę na wjazd na rynek.

Awantura o ulicę w Krakowie. Jak to, samochody będą dalej jeździć w dwóch kierunkach?

Przypomnę, że jeszcze rok temu wiceprezydent Krakowa, Łukasz Sęk, zjawił się na finale parady i robił sobie zdjęcia przy Maluchach – tych samych, którym zabronił wjeżdżać do miasta od początku tego roku, głosując za uchwałą o SCT. Na transmisji na żywo, którą oglądałem, widziałem tłumy ludzi witające uczestników wyprawy na wąskich uliczkach krakowskiego Starego Miasta – przecież te osoby dosłownie wdychały tlenki azotu emitowane przez silniki małych Fiatów.

A miasto nie tylko nie reaguje, ale wręcz to wspiera.

Powiecie, że przesadzam?

Ja powiem: oczywiście, że tak. Ale robię to w sposób zamierzony, żeby zwrócić uwagę, że kwestia czystego powietrza może być zupełnie pominięta, gdy chodzi o jakiś wyższy cel. Czy to zbiórkę na cel dobroczynny czy po prostu możliwość wylansowania miasta przez ciekawe, przyciągające ludzi wydarzenie. Przecież wjazd 70 Maluchów na sam krakowski rynek wiąże się z realną emisją szkodliwych substancji i to w miejscach, gdzie ruch pieszy jest naprawdę ogromny.

Jako samochodziarz sam popieram ograniczanie ruchu w tak gęstych centrach miast jak w Krakowie, w rodzaju wjazdu tylko dla mieszkańców lub tylko z przepustką/pozwoleniem. Przecież spotkania aut zabytkowych w Krakowie i tak się odbywają – przy Tauron Arenie, gdzie ruch pieszych jest znacznie mniejszy i nikomu to zupełnie nie przeszkadza. 

REKLAMA
feuilleton/x04Maksymalny rozmiar: 728px/90px

To miło, że zaproszono Maluchy na rynek, ale niemiło, że trzeba było robić dla nich wyjątek na zasadzie „wy możecie, a inni nie mogą”. Dobrze byłoby, jakby Kraków – być może rękami nowego prezydenta – wreszcie zdecydował się na jakąś spójną linię w kwestii transportu.

Od siebie podpowiem, że wyrzucenie wyjątku dla aut historycznych a pozostawienie dla zabytkowych to wyjątkowo zły pomysł, który na jakość powietrza nie wpływa w ogóle, za to wpływa na poczucie niezadowolenia u miłośników motoryzacji.

REKLAMA
article/x52Maksymalny rozmiar: 300px/250px