global/x103Maksymalny rozmiar: 0/0
REKLAMA
article/x01Maksymalny rozmiar: 1280px/180px

Co się dzieje w KPRM? „Zostałam odwołana, bo urodziłam dziecko”

red-26
Milena Adamczewska-Stachura przerywa milczenie. (fot. PAP/Art Service/YTTrojkaPR3)
Dodaj do ulubionych źródeł w Google

Sprawa odwołania zastępczyni dyrektora Departamentu ds. Równego Traktowania w Kancelarii Premiera nabiera nowego wymiaru. Po publikacjach medialnych i komentarzach ze strony rządu, po raz pierwszy publicznie wypowiedziała się sama zainteresowana – adwokatka Milena Adamczewska-Stachura. Jej relacja rzuca nowe światło na okoliczności zwolnienia urzędniczki.

  • Po raz pierwszy publicznie głos zabiera była wicedyrektorka – jej relacja różni się od stanowiska rządu.
  • Spór dotyczy nie tylko formalności, ale rzeczywistych powodów odwołania.
  • Sprawa stawia pytania o ochronę pracowników na urlopach rodzicielskich.

Milena Adamczewska-Stachura została odwołana ze stanowiska w październiku, zaledwie sześć tygodni po urodzeniu dziecka. Wcześniej, od czerwca, przebywała na zwolnieniu lekarskim. Jak podkreśla, decyzja była dla niej zaskoczeniem i przyszła, jak można się łatwo domyślać, w szczególnie trudnym momencie życia.

– W okresie połogu człowiek skupia się na zupełnie innych sprawach niż sytuacja zawodowa. Informacja o odwołaniu była dla mnie ogromnym stresem – mówi w rozmowie z Wirtualną Polską.

Z dokumentu, który otrzymała, wynikało jasno, że po zakończeniu urlopu rodzicielskiego rozpocznie się jej okres wypowiedzenia, a następnie stosunek pracy zostanie rozwiązany. Jak zaznacza, pismo nie przewidywało rozwiązań alternatywnych: ani powrotu na stanowisko, ani propozycji innej funkcji w urzędzie.

REKLAMA
article/x02Maksymalny rozmiar: 728px/90px

Gra w szachy czy w pokera? Andrzejczak i Dębski o wojnie w Iranie

Urlop macierzyński a wypowiedzenie – co mówią przepisy?

Zgodnie z obowiązującymi przepisami, osoba zatrudniona na podstawie powołania może zostać odwołana w dowolnym momencie. Eksperci prawa pracy zwracają jednak uwagę, że w takich przypadkach kluczowe są rzeczywiste motywy decyzji.

Po publikacjach medialnych głos zabrała pełnomocniczka rządu ds. równości, Katarzyna Kotula. W mediach społecznościowych podkreśliła, że urzędniczka nie została zwolniona, a jej stosunek pracy formalnie trwa, dzięki czemu nadal korzysta z uprawnień pracowniczych, w tym z urlopu macierzyńskiego.

Dodała również, że istnieje możliwość powrotu do pracy, jednak, jak wskazała, zainteresowana nie podjęła w tej sprawie kontaktu z urzędem.

Adamczewska-Stachura nie zgadza się z taką interpretacją. Jej zdaniem przedstawione publicznie wyjaśnienia nie oddają rzeczywistej sytuacji.

– Pismo, które otrzymałam, jednoznacznie wskazuje, że po zakończeniu urlopu rodzicielskiego mój stosunek pracy zostanie rozwiązany. Nie ma w nim żadnej informacji o możliwości powrotu czy dalszych rozmów – podkreśla.

Tajemniczy eksperyment, krakowski szpital i śledztwo prokuratury

Urzędniczka przerywa milczenie

Jak dodaje, nie otrzymała też żadnej oficjalnej propozycji ponownego zatrudnienia ani sygnału, że stanowisko mogłoby na nią czekać.

REKLAMA
article/x03Maksymalny rozmiar: 728px/90px

Była wicedyrektorka twierdzi, że nie przedstawiono jej powodów odwołania, a jej dotychczasowa praca nie była kwestionowana przez przełożonych. W jej ocenie jedynym czynnikiem, który mógł wpłynąć na decyzję, była nieobecność związana z macierzyństwem.

– Zostałam odwołana, bo urodziłam dziecko. To brak poszanowania praw pracowniczych, który nosi znamiona dyskryminacji ze względu na płeć – mówi Adamczewska-Stachura.

Podkreśla również, że szczególnie dotkliwy jest dla niej kontekst sprawy. Przecież decyzja zapadła w instytucji odpowiedzialnej za promowanie równego traktowania.

Sprawa wywołuje pytania o realną ochronę pracowników korzystających z urlopów rodzicielskich. Choć polskie prawo gwarantuje szerokie uprawnienia w tym zakresie, praktyka, jak wskazuje rozmówczyni, może wyglądać diametralnie inaczej.

– Możemy korzystać z długich urlopów rodzicielskich, ale po ich zakończeniu okazuje się, że nie zawsze mamy do czego wracać – zauważa urzędniczka.

Adamczewska-Stachura przyznaje, że zdecydowała się zabrać głos dopiero wtedy, gdy, jej zdaniem, w przestrzeni publicznej zaczęły pojawiać się nieścisłe informacje. Liczy, że nagłośnienie sprawy pomoże zapobiec podobnym sytuacjom w przyszłości.

Choć w międzyczasie stanowisko, które zajmowała, ponownie się zwolniło, była wicedyrektorka nie planuje powrotu do KPRM.

REKLAMA
article/x04Maksymalny rozmiar: 728px/90px

– W obecnych okolicznościach nie widzę tej instytucji jako miejsca, w którym chciałabym ponownie podjąć pracę – podsumowuje w rozmowie z Wirtualną Polską.

 

REKLAMA
article/x52Maksymalny rozmiar: 300px/250px