global/x103Maksymalny rozmiar: 0/0
REKLAMA
article/x01Maksymalny rozmiar: 1280px/180px

Od K2 przez Abramsa po F-35. Co zobaczysz na defiladzie Wojska Polskiego?

Poland,Orzysz,01,August,2025,As,Europe,Modernizes,Its,Land
K2 Black Panther. (fot. Shutterstock / Shutterstock)
Dodaj do ulubionych źródeł w Google

W Zero.pl wyjaśniamy, jakie najciekawsze pojazdy zobaczycie w sobotę. Na warszawskiej Wisłostradzie przemaszeruje wojskowa defilada. W wydarzenie zaangażowane jest ok. 2 tys. polskich i sojuszniczych żołnierzy. Polacy zobaczą 300 maszyn – w tym BWP Borsuk, czołgi Abrams i K2, oraz wyrzutnie Patriot, na niebie – 60 statków powietrznych z F-35 na czele. Planowana jest także morska defilada.

  • Zobacz TOP5 najlepszych maszyn, które wezmą udział w defiladzie Wojska Polskiego. 
  • Jak wygląda od lat modernizacja Sił Zbrojnych RP? 
  • Polska stawia na pół miliona żołnierzy uzbrojonych w nowoczesny sprzęt. Wyjaśniamy, która broń sprawdziła się na realnym polu walki. 

Co zobaczymy na defiladzie – TOP 5

Absolutnymi hitami szykowanej defilady są najnowocześniejsze maszyny jakimi dysponują Siły Zbrojne RP.

Na czele tego peletonu jest zdecydowanie F-35A Litghtning II. To myśliwiec wielozadaniowy 5. generacji o obniżonej wykrywalności (stealth). Jest latającym centrum zwiadu lotniczego przekazującym dane z sensorów i radarów do innych środków walki np. obrony przeciwlotniczej.

Na drugim miejscu warto wskazać AH-64 E Apache Guardian. Ten nowoczesny śmigłowiec uderzeniowy będzie rdzeniem Sił Zbrojnych RP, bo zamówiliśmy aż 96 Apache’y, co umiejscowi nas na drugim miejscu po USA w użytkowaniu tej broni. Polski Apache będzie wyróżniał się radarem Longbow i potencjałem do zwalczania wrogi czołgów. Chyba, że w razie kryzysu wykorzystamy go do latania za rosyjskimi dronami ze sklejki, marnując potencjał tej maszyny.

Południowokoreański czołg K2 Black Panther to maszyna z przemysłu obronnego państwa frontowego, co wymusza efektywne rozwiązania dla załóg i skuteczność na polu bitwy. K2 posiada armatę czołgową 120 mm. Wyróżnia się między innymi hydropneumatycznym zawieszeniem, co pozwala „nurkować” za przeszkodami terenowymi i wychylać się nad nie. Ma stosunkowo niską masę – 55 ton.

Pancerna pięść, czyli Abramsy. Polska wykorzystuje pomostowo wersję M1A1 Abramsa, przesiadając się na M1A2 SEP v.3 Abrams. To czołg będący trzonem Sił Zbrojnych USA, jest synonimem potęgi, zdolności do przełamania i wykorzystania zaawansowanej technologii. Waży prawie 70 ton. Podstawowe uzbrojenie Abramsa to gładkolufowa armata M256 kalibru 120 mm.

Wyczekiwany przez wszystkich żołnierzy BWP-Borsuk to synonim zdolności polskiego przemysłu obronnego w ambitnych projektach. Musi jak najszybciej zastąpić muzealne BWP-1. Wyposażony jest w zdalnie sterowany system wieżowy (ZSSW-30) a masa bojowa pojazdu w wariancie podstawowym wynosi 28 ton. Myślę, że w żołnierskim rankingu zająłby pierwsze miejsce z adnotacją "must have". 

Nowoczesna broń, a stara oddana Ukrainie

Siły Zbrojne RP przechodzą od wielu lat dynamiczny proces modernizacji. Wojsko Polskie jest na pewnym rozdrożu, ponieważ czas oczekiwania na realizację kontraktów zbrojeniowych trwa – żołnierze użytkują więc i nowoczesny sprzęt i także ten, który wymaga wymiany. To, że planujemy mieć tysiąc BWP Borsuk nie oznacza, że żołnierze dysponują takim wolumenem. Potrzeba na to lat produkcji. Ale z drugiej strony jest to przysłowiowym kołem zamachowym polskiego przemysłu obronnego, który traktowany „z buta” przez dekady wreszcie ma szansę na rozwinięcie swojego potencjału.

REKLAMA
article/x02Maksymalny rozmiar: 728px/90px

Najaktywniejszym ministrem obrony narodowej, za którego czasów postawiono na liczne zamówienia zbrojeniowe był Mariusz Błaszczak (2018-2023). Jeszcze w 2021 r. zakontraktowano tureckie bezzałogowce – Bayraktar TB2, których skuteczność potwierdziła następnie pierwsza faza wojny na Ukrainie. W ostatnich latach mamy lawinę kontraktów zbrojeniowych, dodając także głośny ostatnio program SAFE, który idzie na konto obecnego szefa resortu Władysława Kosiniaka-Kamysza. Polska postawiła i stawia na amerykańskie czołgi M1A2 SEPv3 oraz starsze M1A1 Abrams (zamówiono ponad 360 egzemplarzy), koreańskie K2 Black Panther (także w spolszczonej wersji K2PL) (180 egzemplarzy, docelowo tysiąc) oraz armatohaubice K9 (212 egzemplarzy).

Mówimy wiec o setkach pojazdów. Zapoczątkowano zamianę wysłużonych BWP-1 (będących w armii od 1973 r.) na nowoczesny i polski BWP-Borsuk (257 egzemplarzy, docelowo ponad tysiąc). W samobieżnej artylerii lufowej – postawiono oprócz K9 na polskie samobieżne haubice AHS Krab (ponad 260 egzemplarzy), w artylerii rakietowej na amerykańskie HIMARS-y (plany to docelowo 500, zamówiono 20) oraz koreańskie K239 Chunmoo (218 egzemplarzy). W obronie przeciwlotniczej postawiono na system Patriot (posiadamy dwie baterie, docelowo 8) w programie „Wisła” oraz brytyjskie CAMM-y z ILauncher w „Narwi” (zamówiono 138 wyrzutni). W lotnictwie zakontraktowano najnowocześniejszy amerykański samolot bojowy F-35 (zakupiono 32 samoloty), koreańskie FA-50 (48 samolotów), śmigłowce AH64 Apache (rekordowe 96 sztuk), a w Marynarce Wojennej fregaty „Miecznik” (trzy okręty) i okręty podwodne w programie „Orka” – także trzy. Polska zakupiła we wcześniejszych latach 48 samolotów F-16.

REKLAMA
article/x03Maksymalny rozmiar: 728px/90px

Co oddaliśmy?

Przemianę armii przyspieszyła także pełnoskalowa wojna rosyjsko-ukraińska rozpoczęta przez Władimira Putina w lutym 2022 r. Co prawda już wcześniejsza faza walk, od 2014 r. zaalarmowała nasze elity polityczne, ale 2022 r. potwierdził, że wojsko należy wzmacniać a broń modernizować. Zwłaszcza, że powstała pilne potrzeba operacyjna zakupów, gdy Ukrainie przekazano z polskiego arsenału posowieckie czołgi T-72 i PT-91 Twardy, wyrzutnie BM-21 Grad, broń przeciwlotniczą S-200 Wega, S-125 Newa, OSA-AKM, a z lotnictwa MiGi-29 i śmigłowce Mi-24. A także wspomniane BWP-1.

Rzecz jasna Polskę i tak czekała wymiana tej broni na nowoczesną, ale wojna na Ukrainie i donacja broni z Polski zawęziła to „okno” przemian, bo szybko okazałoby się, że pancerniacy i lotnicy nie mają na czym służyć.

REKLAMA
article/x04Maksymalny rozmiar: 728px/90px

Z nowocześniejszej broni w ukraińskie ręce, z Polski, trafiły czołgi Leopard 2A4, wyrzutnie przeciwlotnicze PPZR Piorun i AHS Krab. Sprzedano także Ukrainie KTO Rosomak oraz wersję moździerzową, czyli Raki. Za odrębną kategorię należy uznać amunicję PAC-3 do Patriotów. Oddaliśmy kilka pocisków Ukrainie, ale ta amunicja jest trudno dostępna na rynku, więc budzi w Polsce kontrowersje przekazywanie jej innej armii. 

Prawdziwy poligon wojenny

Prawdziwym testem dla każdego typu uzbrojenia jest pole bitwy. Pojazdy i broń, którymi dysponują i będą dysponować Siły Zbrojne RP przeszły tzw. chrzest bojowy. Amerykańskie śmigłowce AH64 Apache i czołgi Abrams operowały m.in. w wojnach na Bliskim Wschodzie. Nowoczesny F-35 przeszedł pozytywnie próbę sił, osłaniając operację USA przeciwko Wenezueli, a następnie konfrontację z Iranem. Podobnie tyczy się to obrony przeciwlotniczej jaką są Patrioty, przy czym szybko rzeczywistość zweryfikowała proporcje koszt-efekt i arsenał pocisków do tego systemu topniał w konfrontacji z relatywnie tanimi Shahedami.

Tym samym pole bitwy pokazało że do strącania tańszych dronów i rakiet, w wojnie koszt-efekt skuteczniejsze są drony-interceptory (przechwytujące, zwane także antydronami). Dlatego dobrze, że Polska pozyskała system MEROPS. Na polu bitwy w różnych fazach wojny rosyjsko-ukraińskiej potwierdzono, że polski przemysł obronny ma ogromny potencjał i produkuje broń najwyższej jakości. Na Ukrainie sprawdziły się zwłaszcza Pioruny i haubice Krab. W Afganistanie życie polskim żołnierzom ratowały KTO Rosomak. Ukraińskiego nieba strzegą myśliwce F-16, o które Kijów zabiegał wiele miesięcy.

REKLAMA
article/x05Maksymalny rozmiar: 728px/90px

Czas rozbrojenia i czas dozbrojenia

Nie jest tak, że wzmocnienie Sił Zbrojnych RP było priorytetem wszystkich gabinetów rządowych wolnej Polski. Część rządów wybrała terapię szokowa w postaci drastycznej redukcji Wojska Polskiego, oszczędzając na armii. O odbudowie potencjału obronnego, z prawdziwego zdarzenia możemy mówić od 2015 r. Zauważmy, że w 1990 r. Siły Zbrojne RP liczyły 340 tys. żołnierzy. W 1999 r. w momencie przyjęcia Polski do NATO – co było „kamieniem milowym” nowej architektury dla bezpieczeństwa Polski, Siły Zbrojne liczyły 240 tys. żołnierzy.

W 2009 r. zawieszono niepopularny (choć sukcesywnie redukowany) pobór do wojska, nie zastępując go poważnym i atrakcyjnym społecznie projektem szkolenia rezerw osobowych. W ten sposób w 2014 r. Polska zjechała do zaledwie 120 tys. żołnierzy. Lata reform WP, za czasów Zjednoczonej Prawicy, od 2015 r. spowodowały, że zwiększano etat armii (ponad 140 tys. żołnierzy w kilka lat później). Następnie, za sprawą ustawy o obronie Ojczyzny, w 2021 r. postawiono ambitny cel najpierw 300 tysięcznej armii, a finalnie osiągnięcia liczby pół miliona żołnierzy. Obecnie Polska ma ok. 220 tysięcy żołnierzy. Docelowo, ma posiadać 300 tys. żołnierzy operacyjnych oraz 200 tys. rezerwistów – w ten sposób osiągając wspomniane półmilionowe wojsko.

REKLAMA
article/x52Maksymalny rozmiar: 300px/250px