global/x103Maksymalny rozmiar: 0/0
REKLAMA
article/x01Maksymalny rozmiar: 1280px/180px

Za liniami wroga. „Zielone berety” i polscy komandosi ćwiczą dronowe ataki

manewry2
Amerykańscy żołnierze w czasie ćwiczeń w Europie (fot. army.mil / army.mil)
Dodaj do ulubionych źródeł w Google

Żołnierze polskich sił specjalnych biorą udział w Niemczech w amerykańskich ćwiczeniach symulujących przedarcie się przez linie przeciwnika, przemarsz przez wiele kilometrów terytorium wroga i przeprowadzenie ataku dronowego na jego kluczowy obiekt. Wspomniane ćwiczenia to wnioski z wojny rosyjsko-ukraińskiej.

  • Ćwiczenia, które rozpoczęły się w piątek, zostały pierwotnie opracowane przez amerykańskie Zielone Berety dla sił specjalnych USA, a ich scenariusz opiera się na wielu wyzwaniach podobnych do tych, z jakimi borykają się ukraińskie oddziały w konflikcie z Rosją. 
  • To pierwszy przypadek, by żołnierze z innego kraju członkowskiego NATO uczestniczyli w takich ćwiczeniach.
  • Ćwiczenia te podkreślają, jak dużą wagę niektóre jednostki amerykańskich sił zbrojnych przywiązują do opanowania najnowszych technik prowadzenia wojny z wykorzystaniem dronów.

– Wykorzystujemy doświadczenia zebrane na Ukrainie. Staramy się jak najlepiej odtworzyć wszystkie trudności, z którymi muszą zmagać się zarówno Rosja, jak i Ukraina – powiedział AP oficer Zielonych Beretów.

Takie manewry przeprowadzono wcześniej tylko dwa razy – w obu przypadkach w tym roku.

Ćwiczenia te podkreślają, jak dużą wagę niektóre jednostki amerykańskich sił zbrojnych przywiązują do opanowania najnowszych technik prowadzenia wojny z wykorzystaniem dronów, w czym Ukraina stała się pionierem podczas trwającej od 2022 r. wojny z Rosją. Pokazują one również, w jaki sposób Stany Zjednoczone, ich sojusznicy z NATO oraz Ukraina współpracują, aby przeciwdziałać zagrożeniu ze strony Rosji w nadchodzących latach – wyjaśniła AP.

REKLAMA
article/x02Maksymalny rozmiar: 728px/90px

Jeden z amerykańskich żołnierzy uczestniczących w ćwiczeniach, które odbywają się w Hohenfels, na południowy wschód od Norymbergi, powiedział, że planuje się przeprowadzać je kilka razy w roku. Dodał, że spodziewa się, iż większość, jeśli nie wszystkie z 32 państw członkowskich NATO, wyrazi zainteresowanie wysłaniem swoich żołnierzy, aby wzięli udział w kolejnych edycjach.

Komandosi w akcji

Zaplanowane na kilka dni ćwiczenia przeprowadzane są na rozległym terenie o powierzchni 3 tys. km kw. Od polskich sił specjalnych oczekuje się, że przedrą się przez szeregi jednostki piechoty powietrznodesantowej armii amerykańskiej, której żołnierze będą odgrywać rolę wroga.

Wyląduje ona na zamkniętym terenie szkoleniowym w bazie armii w Hohenfels i ustawi się na linii frontu. Zakładając, że siły polskie zdołają przedrzeć się przez linie armii amerykańskiej, będą musiały następnie ruszyć na północ, do oddalonego o około 100 km kolejnego poligonu w miejscowości Grafenwoehr, gdzie mają zniszczyć symulowany cel.

Po drodze znajdują się gospodarstwa rolne i wsie, prywatne i rządowe kamery, a także sporej wielkości miasto o dużej liczbie mieszkańców, co nie tylko stanowi przeszkody, ale także stwarza ryzyko, że żołnierze zostaną zauważeni.

REKLAMA
article/x03Maksymalny rozmiar: 728px/90px

Cytowany wcześniej żołnierz ujawnił, że podczas poprzednich edycji ćwiczeń żołnierze Zielonych Beretów zdejmowali mundury, „aby wtopić się w otoczenie”. Wyjaśnił, że „wtopienie się w otoczenie oznacza również (to), że nie można dać się zauważyć cywilom”.

Niemieccy cywile w tym rejonie w większości nie są świadomi trwania ćwiczeń i stanowią dobry sprawdzian tego, jak dobrze siły specjalne potrafią wtopić się w lokalną społeczność. Jeśli im się to nie uda, zgłoszenia o podejrzanych osobach, przekazane policji, dotrą do wojska, które wykorzysta je do zlokalizowania zespołu.

– To ma być Rosja, a w Rosji będziesz się wyróżniać – dodał żołnierz.

Ponadto armia amerykańska będzie również poszukiwać polskich sił za pomocą własnych dronów. Jeśli zostaną zauważeni, „wtedy cały rosyjski arsenał ruszy na was” – powiedział. Armia amerykańska może albo wysłać oddział żandarmerii wojskowej, by z psami tropił polskie siły specjalne, albo skierować w ten rejon więcej bezzałogowców. W poprzednich edycjach ćwiczeń wojska amerykańskie miały do dyspozycji ponad sto dronów – wyjaśnił żołnierz.

REKLAMA
article/x52Maksymalny rozmiar: 300px/250px