global/x103Maksymalny rozmiar: 0/0
REKLAMA
article/x01Maksymalny rozmiar: 1280px/180px

Pikieta przeciw transportowi konnemu do Morskiego Oka. Wozacy odpierają zarzuty

Policja na trasie do Morskiego Oka
Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt oraz ruch społeczny Dla Zwierząt zorganizowały protest połączony z akcją edukacyjną, pod hasłem „Nie jeżdżę fasiągiem - dla koni z Morskiego Oka”, który ma zainaugurować ogólnopolską kampanię społeczną nawołującą do rezygnacji z korzystania z transportu konnego na tej trasie. (fot. Grzegorz Momot / PAP)
Dodaj do ulubionych źródeł w Google

W sobotę na Palenicy Białczańskiej odbyła się pikieta przeciw transportowi konnemu do Morskiego Oka. Aktywiści z ruchu Dla Zwierząt i DIOZ domagają się całkowitego zakazu przewozów, twierdząc, że konie są męczone. Wozacy i eksperci weterynarii wskazują, że zwierzęta są corocznie badane i chronione regulaminem TPN.

  • Aktywiści z DIOZ i ruchu Dla Zwierząt domagają się zakończenia transportu konnego, wskazując na przeciążenie i długi czas pracy koni.
  • Wozacy i regulamin TPN wskazują na coroczne badania weterynaryjne, limity kursów i pasażerów – zarzuty nie potwierdziły się dotąd w postępowaniach prokuratorskich.
  • Spór trwa mimo wprowadzenia elektrycznych busów; aktywiści zapowiadają kolejne protesty, w tym przed instytucjami UE w Brukseli.

W sobotę na Palenicy Białczańskiej odbyła się pikieta przeciw transportowi konnemu do Morskiego Oka. Organizatorzy – ruch społeczny Dla Zwierząt oraz Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt (DIOZ) – domagają się całkowitego zakończenia przewozów końmi. Ich zdaniem w XXI wieku turystyka nie powinna opierać się na pracy zwierząt, a konie powinny zastąpić inne rozwiązania transportowe.

Krystyna Pietruszka z DIOZ oceniła, że zwierzęta na trasie do Morskiego Oka są męczone i wykorzystywane ponad miarę. Podkreśliła, że celem jej obecności jest zapobieżenie znęcaniu się nad końmi, a kwestie wyników badań weterynaryjnych uznała za nieistotne. Aktywiści twierdzili też, że konie pracują nawet po kilkanaście godzin dziennie, a przeciążone wozy skracają ich życie zawodowe do około trzech lat.

Wozacy: badania nie potwierdzają zarzutów

Szef Stowarzyszenia Wozaków Andrzej Mąka odpierał te zarzuty. Jak wyjaśnił, wszystkie konie dopuszczone do pracy przechodzą coroczne badania weterynaryjno-hipologiczne, w tym ortopedyczne – w tym roku nie przeszły ich jedynie dwa spośród 282 zwierząt. Pracę koni reguluje ponadto regulamin Tatrzańskiego Parku Narodowego, który przewiduje maksymalnie dwa kursy dziennie, obowiązkowe przerwy oraz limit 10 pasażerów na wozie.

REKLAMA
article/x02Maksymalny rozmiar: 728px/90px

Mimo apeli aktywistów, by turyści rezygnowali z przejazdów konnych, kolejka do fasiągów oczekujących na trasę do Morskiego Oka nie zmalała – ustawiła się na kilkadziesiąt metrów. W trakcie pikiety interweniowała też policja, ponieważ część protestujących zajęła pas drogowy, blokując przejazd koni, mimo że nie zgłoszono tego w warunkach zgromadzenia.

Eksperci: sama obserwacja to za mało

Zarzuty dotyczące przeciążania koni nie zostały dotąd potwierdzone w prowadzonych wcześniej postępowaniach prokuratorskich. Zgodnie ze stanowiskiem Głównego Lekarza Weterynarii przewozy zaprzęgami mogą być prowadzone legalnie, o ile przestrzegane są przepisy dotyczące dobrostanu zwierząt.

Jak zwracali uwagę w rozmowie z PAP eksperci medycyny koni – dr Marek Tischner z Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie i lek. wet. Aleksandra Gospodarczyk ze SGGW – sama obserwacja zwierzęcia po wysiłku nie wystarczy, by ocenić przeciążenie. O kondycji świadczą wyniki badań i tempo powrotu parametrów fizjologicznych do normy. W dotychczasowych badaniach nie stwierdzono zmian wskazujących na uszkodzenia mięśni czy odwodnienie.

REKLAMA
article/x03Maksymalny rozmiar: 728px/90px

Przyszłość transportu do Morskiego Oka

Przeciwko całkowitej likwidacji przewozów konnych opowiadają się także hodowcy i Polski Związek Hodowców Koni, wskazując na znaczenie tej pracy dla zachowania hodowli koni zimnokrwistych i pociągowych.

Na mocy porozumienia z Ministerstwem Klimatu i Środowiska na trasie kursują już cztery elektryczne busy, a TPN ogłosił przetarg na zakup kolejnych 16 pojazdów. Aktywiści zapowiedzieli jednak, że na sierpień planują kolejne protesty w ramach kampanii #NieJeżdżęFasiągiem, w tym przed Ministerstwem Klimatu i instytucjami UE w Brukseli.

REKLAMA
article/x52Maksymalny rozmiar: 300px/250px