global/x103Maksymalny rozmiar: 0/0
REKLAMA
article/x01Maksymalny rozmiar: 1280px/180px

Mieli grać u Zanussiego, uciekli w ostatniej chwili. „Dziwaczne tłumaczenie”

TYLKO NA
Krzysztof,Zanussi,Arrive,On,The,Red,Carpet,For,The,Premiere
Dwoje aktorów zrezygnowało z głównych ról tuż przed rozpoczęciem zdjęć do „Całopalenia”. (fot. Shutterstock)
Dodaj do ulubionych źródeł w Google

Nowy film Krzysztofa Zanussiego miał być wydarzeniem – być może symbolicznym zamknięciem jego wieloletniej kariery. Tymczasem „Całopalenie” jeszcze przed rozpoczęciem zdjęć, zmieniło się w produkcję pełną kontrowersji, nagłych decyzji i nieoczekiwanych rezygnacji. To historia, która bardziej przypomina scenariusz dramatu niż kulisy pracy uznanego reżysera.

  • Dwoje aktorów zrezygnowało z głównych ról tuż przed rozpoczęciem zdjęć do „Całopalenia”.
  • Produkcja ruszyła w trybie awaryjnym z powodu zagrożonego finansowania.
  • Powodem odmów miały być wątki duchowości obecne w scenariuszu.

Na planie miało być spokojnie, niemal rutynowo, w końcu mowa o twórcy, który przez dekady przyzwyczaił polskie kino do dyscypliny, intelektualnej precyzji i tematów z najwyższej półki. Tymczasem rzeczywistość napisała scenariusz, którego nie powstydziłby się dramat psychologiczny.

Wiceminister sprawiedliwości złamał ciszę wyborczą. Minął niemal rok i nawet nie został przesłuchany

Nowy film Krzysztofa Zanussiego, zatytułowany „Całopalenie”, miał być projektem szczególnym, dlatego, że być może ostatnim w jego karierze. Produkcja planowana na 2026 r. otrzymała finansowanie, jednak długo pozostawała w zawieszeniu. Sytuacja zmieniła się gwałtownie na początku grudnia 2025 r.

REKLAMA
article/x02Maksymalny rozmiar: 728px/90px

 

Jak relacjonuje sam reżyser, pojawiła się nagła konieczność rozpoczęcia zdjęć niemal natychmiast. Powód? Część środków przeznaczonych na realizację filmu była zagrożona utratą.

Presja czasu

To był wyścig z czasem. Bez pełnej dokumentacji, bez zamkniętej obsady, w atmosferze presji i improwizacji. Decyzja była prosta: albo ruszyć natychmiast, albo pogodzić się z tym, że film nigdy nie powstanie.

Największy problem pojawił się jednak tam, gdzie zwykle wszystko jest już dopięte na ostatni guzik – w obsadzie.

Czarne chmury nad minister kultury? Kulisy napięć w rządzie

Dlaczego aktorzy zrezygnowali z „Całopalenia”?

Dwoje aktorów, wcześniej zakontraktowanych do głównych ról, wycofało się tuż przed startem zdjęć. Decyzja była jednoznaczna: nie chcą brać udziału w projekcie.

Zanussi zdradził, że „Całopalenie” dotyka kwestii duchowości, obszaru, który dla części współczesnych aktorów okazał się zbyt odległy, a może nawet niewygodny. Jak wynika z jego relacji, odmowa nie była impulsywna, lecz wynikała z pewnego światopoglądowego dystansu.

Reżyser nie ukrywa zaskoczenia. Po latach pracy z aktorami różnych pokoleń, taka reakcja, zwłaszcza ze strony artystów o ugruntowanej pozycji, była dla niego czymś nowym.

– Już ostatni film Zanussiego, „Liczba doskonała”, był obrazem zrealizowanym trochę cudem – przypomina dla Zero.pl Łukasz Jasina. Według filmoznawcy, ostatnie obrazy reżysera choć z coraz większą trudnością zdobywają środki finansowe, to nigdy nie borykały się z problemami obsadowymi.

REKLAMA
article/x03Maksymalny rozmiar: 728px/90px

– Do tej pory nie zdarzały się odmowy. Zanussi nie stoi przecież po żadnej ze stron obecnego sporu światopoglądowego, jednak w kwestiach aksjologicznych jest przywiązany do klasycznych wartości – podkreśla Jasina.

– Dla mnie odmowa aktorów jest niezwykle zaskakująca – podobnie uważa krytyk filmowy i publicysta Łukasz Adamski. Do tej pory, Zanussi raczej przyciągał gwiazdy filmowe. W „Liczbie doskonałej” zagrał Andrzej Seweryn.

– Zanussi eksploatuje konstytutywne dla europejskiej cywilizacji tematy, choćby mit Fausta. Bezpośrednio odwołuje się do moralności judeochrześcijańskiej. Mimo tego, grali u niego aktorzy z drugiej strony barykady, jak Jacek Poniedziałek – przypomina Adamski.

Nasz redakcyjny kinowy ekspert Michał Walkiewicz sceptycznie podchodzi do tłumaczeń reżysera.

– Zanussi mówi, że przyczyną odmowy jest dystans aktorów do zawartych w filmie kwestii duchowych, co wydaje się dziwacznym tłumaczeniem. Cały jego filmowy świat wzniesiony jest na sprawach duchowych, które są przedmiotem dialogu ludzi wierzących oraz zdystansowanych. To są zresztą w dużej mierze autotematyczne filmy, bo Zanussi uchodzi za jednego z ostatnich, wielkich katolickich reżyserów. Nawet jeśli stracił gdzieś po drodze tę „iskrę”, która pozwalała mu kręcić arcydzieła – mówi Zero.pl Walkiewicz.

REKLAMA
article/x04Maksymalny rozmiar: 728px/90px

Czujnik dymu nad głową. O człowieku między Bogiem a algorytmem

Czy współczesne kino odwraca się od duchowości?

W tle pojawia się też cień wątpliwości: czy decyzja była w pełni autonomiczna, czy może inspirowana przez otoczenie, na przykład agentów? Tego Zanussi nie rozstrzyga, ale wyraźnie sygnalizuje, że sytuacja go zastanawia.

W obliczu kryzysu reżyser musiał działać błyskawicznie. Jednego z aktorów przesunął do innej roli, a resztę obsady zaczął kompletować niemal w ostatniej chwili.

To była praca na granicy improwizacji i determinacji. Jak przyznaje, jeszcze dzień przed rozpoczęciem zdjęć nie było pewności, kto ostatecznie stanie przed kamerą.

Mimo tych turbulencji produkcja ruszyła, a pierwsze dni zdjęciowe odbyły się na początku marca.

Krzysztof Zanussi jest jednym z czołowych przedstawicieli kina moralnego niepokoju. Filmy Krzysztofa Kieślowskiego, Agnieszki Holland czy właśnie Krzysztofa Zanussiego przez lata prowokowały do refleksji nad wartościami, opisywały dylematy moralne jednostki uwikłanej w system totalitarny oraz kłopoty z wolnością i ludzką godnością.

Pytanie, które unosi się nad tą historią, brzmi: czy współczesne kino wciąż chce rozmawiać o duchowości czy raczej woli od niej uciekać?

Na odpowiedź przyjdzie czas, gdy „Całopalenie” trafi na ekrany. O ile, jak pokazuje ta historia, droga do premiery znów nie okaże się bardziej dramatyczna niż sam film.

 

REKLAMA
article/x52Maksymalny rozmiar: 300px/250px