global/x103Maksymalny rozmiar: 0/0
REKLAMA
article/x01Maksymalny rozmiar: 1280px/180px

Szpital Południowy i salonik VIP dla polityków KO. NIL komentuje

TYLKO NA
szpital południowy
Warszawski Szpital Południowy (fot. Albert Zawada / PAP)
Dodaj do ulubionych źródeł w Google

Zawiadomienie w sprawie Szpitala Południowego zostało przekazane do Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej, gdy tylko pojawiły się pierwsze doniesienia medialne – poinformował Piotr Pisula, zastępca rzecznika Naczelnej Izby Lekarskiej, w rozmowie z Zero.pl. Podał też, jakie konsekwencje mogą spotkać Dawida Kacprzyka, byłego radnego KO, za nieprawidłowości w oddziale SOR, którym kierował.

  • Jak informujemy na Zero.pl, Szpital Południowy w Warszawie w przyspieszonym trybie pomagał politykom KO, działacze partii byli w nim przyjmowani bez kolejki, a kompleksowe badania wykonywano niemal bezpośrednio po dokonaniu przez nich rejestracji.
  • Na nasz artykuł odpowiedział Donald Tusk, który m.in. zapowiedział kontrolę publicznych wydatków na służbę zdrowia.
  • – Tajemnicą poliszynela jest to, że takie rzeczy jak w Szpitalu Południowym się dzieją. Niedawno była głośna sprawa senatora Lenza i wykonania zabiegu medycznego poza kolejnością. Nie jest to więc przypadek odosobniony – mówi w rozmowie z Zero.pl zastępca rzecznika Naczelnej Izby Lekarskiej Piotr Pisula.

Warszawski Szpital Południowy, placówka zarządzana przez miasto stołeczne, oferowała politykom szybszą ścieżkę leczenia. Z dokumentacji medycznej oraz wypowiedzi niektórych pracowników placówki wynika, że Dawid Kacprzyk, były już radny KO, w SOR-ze, który prowadził, stworzył specjalną drogę przyjęć dla działaczy Koalicji Obywatelskiej oraz ich rodzin. W środę media poinformowały, że działacz został zwolniony ze Szpitala Południowego w Warszawie.

Wcześniej na Zero.pl informowaliśmy, że 28-letni polityk zarobił w rok ponad 1,5 mln zł, choć wielokrotnie nie przebywał w pracy: grafik lekarza pokrywał się z występami w TVP, czy w Senacie. O konsekwencje, które mogą zostać wyciągnięte wobec medyka, zapytaliśmy w Naczelnej Izbie Lekarskiej.

– Jeżeli mamy do czynienia z lekarzem, który działał niezgodnie z Kodeksem Etyki Lekarskiej, czyli na przykład poświadczał nieprawdę i nie był w pracy wtedy, kiedy było to wykazane, albo przyjmował pacjentów poza kolejnością, kierując się niemerytorycznymi przesłankami, to w takich sprawach sprawy są kierowane do Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej, który analizuje dostępne dowody i może postawić zarzut na gruncie odpowiedzialności zawodowej. Zarzuty rozpatruje Sąd Lekarski, który może wymierzyć różne kary: na przykład czasowe zawieszenie lub trwałą utratę prawa wykonywania zawodu lekarza – poinformował Piotr Pisula, zastępca rzecznika NIL, w rozmowie z Zero.pl.

„Szpital Południowy to nie jest przypadek odosobniony”

Jak dodał przedstawiciel NIL, zawiadomienie w sprawie Szpitala Południowego zostało przekazane do Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej, gdy tylko pojawiły się pierwsze doniesienia medialne.

REKLAMA
article/x02Maksymalny rozmiar: 728px/90px

Podkreślił też, że według niego głównym wątkiem sprawy wokół stołecznego Szpitala Południowego nie są zarobki lekarzy, a zachowanie polityków. Pisula odniósł się w ten sposób do zapowiedzi Donalda Tuska, który stwierdził podczas konferencji, że ilość środków przeznaczonych przez szpitale na wynagrodzenia jest nieproporcjonalnie duża w porównaniu do wydatków na pacjentów.

28-letni lekarz milioner. Trzaskowski reaguje na tekst Zero.pl

– W sprawie tych kominów płacowych wczoraj przyjęliśmy na rządzie projekt ustawy, który wreszcie umożliwi agencji rządowej w Ministerstwie Zdrowia kontrolowanie i nadzorowanie płac; będzie to związane z konkretnymi osobami, nazwiskami – zapowiedział premier.

– Oczywiście te wynagrodzenia to jest temat nośny, ale sednem tej afery jest wykorzystywanie swojej pozycji przez polityków w ochronie zdrowia – odpowiedział zastępca rzecznika NIL.

Dodał też, że według niego, tajemnicą poliszynela jest to, że w innych miejscach dochodzi do takich sytuacji, jak w Szpitalu Południowym.

– Niedawno była głośna sprawa senatora Lenza i wykonania zabiegu medycznego poza kolejnością. Nie jest to więc przypadek odosobniony. W aferze radnego Kacprzyka głównym wątkiem jest to, jak politycy są traktowani w ochronie zdrowia, zarówno jako pacjenci, jak i pracownicy – dodał Piotr Pisula. 

„Nowe przepisy budzą obawy lekarzy”

Premier Donald Tusk podczas środowego briefingu w KPRM odniósł się do rekordowych i budzących emocje zarobków niektórych lekarzy. Odniósł się w ten sposób do afery wokół Dawida Kacprzyka. – Do tej pory, jeśli administracja rządowa chciała kontrolować tego typu rzeczy, nie miała prawa dostępu do informacji o tym, kto z imienia i nazwiska ile zarabia i w jakim miejscu – mówił szef rządu.

REKLAMA
article/x03Maksymalny rozmiar: 728px/90px

Zastępca rzecznika NIL stwierdził, że decyzja premiera o ujawnianiu zarobków lekarzy to próba przerzucenia odpowiedzialności z polityków na medyków „w narracji medialnej wokół sprawy radnego Kacprzyka”. 

– Wyrazem tego ma być próba wprowadzania nowych przepisów, które budzą obawy lekarzy. Poza tym, że Urząd Skarbowy ma nasze dane, to mają jeszcze do nich zaglądać w sposób dowolny Urzędnicy Ministerstwa Zdrowia czy NFZ-u. Jeśli taki powszechny dostęp dostaną też obywatele, to będzie to sytuacja wyjątkowa, niespotykana w wielu innych sektorach – stwierdził Pisula.

„System naprawdę zwyrodniały”. Premier zabrał głos po tekstach Zero.pl

NIL: Większość lekarzy nie osiąga takich dochodów

Rzecznik NIL dodał też, że obawy lekarzy budzi to, iż projekt jest procedowany w sposób błyskawiczny.

– Lepiej byłoby usiąść i porozmawiać o tym, zastanowić się wspólnie, jak ten projekt naprawić, niż w błyskawicznym tempie przyjmować przepisy, próbując udawać, że rozwiązuje się główny problem. W rzeczywistości wydaje się, że to jest działanie, które ma przekierować uwagę i emocje opinii społecznej z tego, jak zachowują się politycy w taki sposób, aby pokazać, że w aferze radnego Kacprzyka to wynagrodzenie lekarzy jest problemem. Większość lekarzy nie osiąga takich zarobków, co pokazują dane AOTMiT  (Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji - red.) – stwierdził wicerzecznik NIL. 

REKLAMA
article/x52Maksymalny rozmiar: 300px/250px