global/x103Maksymalny rozmiar: 0/0
REKLAMA
article/x01Maksymalny rozmiar: 1280px/180px

Prawie połowa zarzutów przemocy może być „taktyką”. Raport z sądów rodzinnych

Przemoc
Alarmujący raport Instytut Wymiaru Sprawiedliwości. (fot. Tinnakorn jorruang / Shutterstock)
Dodaj do ulubionych źródeł w Google

Blisko połowa zarzutów przemocy w sprawach o władzę rodzicielską i kontakty z dzieckiem ma charakter instrumentalny. Zarzuty poparte dowodami i niebudzące wątpliwości stanowiły zaledwie 12,2 proc. – wynika z raportu Instytutu Wymiaru Sprawiedliwości, który przeanalizował 190 spraw sądowych dot. władzy rodzicielskiej i kontaktów.

  • Raport pokazuje, że zarzuty przemocy pojawiają się w co czwartej sprawie o władzę rodzicielską, ale niemal połowa z nich ma charakter instrumentalny.
  • Jednocześnie sądy często nie weryfikują tych oskarżeń w postępowaniu dowodowym, co budzi poważne wątpliwości z perspektywy ochrony dziecka.
  • Autor wskazuje na konieczność ujednolicenia praktyki oraz bardziej zdecydowanej reakcji na bezzasadne zarzuty. – W sprawach oczywistych sąd powinien sięgać po dostępne instrumenty procesowe – komentuje dla Zero.pl

Instytut Wymiaru Sprawiedliwości opublikował raport autorstwa dr. Filipa Manikowskiego pt. „Oskarżenie rodzica o przemoc w postępowaniach o władzę rodzicielską i kontakty z dzieckiem”. Opracowanie obejmuje analizę 190 prawomocnie zakończonych spraw z lat 2023–2025 i rzuca nowe światło na rolę zarzutów przemocy w sporach rodzinnych.

Pełny raport jest dostępny tutaj. 

Z raportu wynika, że zarzut przemocy pojawił się w 24,2 proc. badanych postępowań. W dwóch trzecich przypadków formułowały go matki. Mężczyźni przedstawiali tego rodzaju oskarżenia dwukrotnie rzadziej.

REKLAMA
article/x02Maksymalny rozmiar: 728px/90px

Struktura żądań różni się wyraźnie w zależności od płci. Matki najczęściej wnosiły o ograniczenie lub pozbawienie władzy rodzicielskiej albo ograniczenie kontaktów.

Ojcowie częściej domagali się rozszerzenia kontaktów lub zniesienia ograniczeń władzy rodzicielskiej. Jak podkreślono w opracowaniu, tendencja ta utrzymuje się niezależnie od tego, czy w sprawie pojawia się zarzut przemocy.

Autor raportu zwraca uwagę, że w ponad połowie postępowań, w których sformułowano zarzut przemocy, jako domniemaną ofiarę wskazywano dziecko.

„Jednak po zsumowaniu wszystkich konfiguracji obejmujących rodzica – zarówno jako wyłączną ofiarę, jak i współofiara razem z dzieckiem – to właśnie rodzic, w praktyce najczęściej matka, nieznacznie częściej występuje w roli deklarowanej ofiary przemocy niż samo dziecko” – podkreślił Manikowski.

Najczęściej: przemoc psychiczna

Dominującą formą wskazywanej przemocy była przemoc psychiczna – dotyczyła ok. 57 proc. zarzutów zarówno u kobiet, jak i mężczyzn. Na drugim miejscu znalazła się przemoc fizyczna (34 proc. zarzutów formułowanych przez kobiety i 38,5 proc. przez mężczyzn). Często obie formy występowały łącznie.

Jednym z najważniejszych wniosków raportu jest sposób reakcji sądów. Dr. Manikowski zwraca uwagę, że zgłoszenie przez któregokolwiek z uczestników postępowania zarzutu stosowania przemocy wobec małoletniego „obliguje sąd do niezwłocznego podjęcia – także z urzędu – czynności zmierzających do jego zweryfikowania”.

Jednak, jak wskazuje w raporcie, „w większości analizowanych spraw zarzut przemocy nie był de facto przedmiotem postępowania dowodowego”.

REKLAMA
article/x03Maksymalny rozmiar: 728px/90px

W ponad 60 proc. przypadków przeprowadzone dowody – w tym opinie biegłych czy wywiady środowiskowe – w ogóle nie odnosiły się wprost do kwestii stosowania przemocy. Zdarzało się również, że zarzuty nie wywoływały żadnej widocznej reakcji sądu.

Dr Filip Manikowski zwraca uwagę, że może to wynikać m.in. z faktu, że część zarzutów dotyczyła konfliktów między rodzicami, a nie bezpośrednio dziecka. Wskazuje także na możliwe „znieczulenie” sądów opiekuńczych na tego typu twierdzenia, wynikające z ich częstego wykorzystywania w taktyce procesowej.

„Każdy zarzut stosowania przemocy, w szczególności wobec dziecka, powinien zostać zweryfikowany przez sąd” – podkreśla.

Niemal połowa zarzutów ma charakter instrumentalny

W podsumowaniu raportu jego autor wprowadził trójstopniową klasyfikację zarzutów przemocy: o charakterze faktycznym, mieszanym i instrumentalnym.

Najliczniejszą grupę stanowią zarzuty instrumentalne – 46,9 proc. Są to twierdzenia niepotwierdzone dowodami, „których sposób podnoszenia – np. nagłe pojawienie się w odpowiedzi na wniosek drugiej strony, brak konsekwencji czy wycofanie się z nich na dalszym etapie – wskazuje na wykorzystanie narracji o przemocy głównie jako narzędzia walki procesowej”.

Co się dzieje w KPRM? „Zostałam odwołana, bo urodziłam dziecko”

REKLAMA
article/x04Maksymalny rozmiar: 728px/90px

Drugą kategorią są zarzuty mieszane (32,7 proc.), czyli oparte częściowo na rzeczywistych zdarzeniach, ale wyolbrzymiane lub zniekształcane na potrzeby taktyki procesowej.

Zaledwie 12,2 proc. zarzutów uznano za w pełni faktyczne, niebudzące wątpliwości co do intencji ochronnych i jednoznacznie potwierdzone materiałem dowodowym.  

Dr Manikowski konkluduje: „Przewaga zarzutów instrumentalnych (blisko 50 proc.) sugeruje, że przemoc często wykorzystywana jest jako narzędzie taktyczne, mające na celu dyskredytację drugiej strony i uzyskanie korzystnego orzeczenia. Znaczny odsetek spraw o charakterze mieszanym (około ⅓) dowodzi, że konflikty te rzadko poddają się prostej ocenie w kategoriach »prawda-fałsz«. Z kolei niska liczba zarzutów jednoznacznie faktycznych (12,2 proc.) wynika często ze sposobu prowadzenia sporu: oskarżenia bywają formułowane ogólnikowo, nagle i bez odpowiedniej inicjatywy dowodowej”.

REKLAMA
article/x05Maksymalny rozmiar: 728px/90px

Wpływ zarzutów na wyroki

Analiza orzeczeń pokazuje, że samo postawienie zarzutu przemocy nie przesądza o wyniku sprawy.

W wielu przypadkach sądy utrzymywały dotychczasowy stan lub wprowadzały zmiany neutralne, a nawet liberalizowały kontakty z dzieckiem. Orzeczenia ograniczające władzę rodzicielską zapadały nawet częściej w sprawach bez zarzutu przemocy niż w tych, w których taki zarzut się pojawił.

Raport wskazuje również na pewną asymetrię: gdy zarzut formułował ojciec, częściej był on zbieżny z końcowym rozstrzygnięciem. W przypadku matek częściej dochodziło do rozstrzygnięć niezgodnych z ich żądaniami.

Braun znowu bez immunitetu? Chodzi o słowa na temat Auschwitz

Autor raportu zwraca uwagę na brak reakcji systemowej na nieuzasadnione zarzuty. Mimo że przepisy przewidują sankcje za nadużycie prawa procesowego, w analizowanych sprawach nie odnotowano ani jednego przypadku ich zastosowania. W ocenie autora oznacza to potrzebę częstszego sięgania przez sądy po dostępne instrumenty w sytuacjach oczywiście bezzasadnych oskarżeń.

Dr Filip Manikowski w rozmowie z Zero.pl mówi o wnioskach z przedstawionego raportu. Ocenia też, czy można dzisiaj w Polsce wygrać sprawę o dziecko, używając zarzutu przemocy jako narzędzia.

REKLAMA
article/x06Maksymalny rozmiar: 728px/90px

Zero.pl: Najbardziej zaskakujący wniosek z analizy?

To, co wskazałem na końcu raportu, że w większości spraw brak było jakiejkolwiek reakcji na podniesienie tego zarzutu przemocy przez jednego z rodziców. Wydaje mi się, że to było takie największe zaskoczenie.

Zero.pl: Pisze pan w swoim raporcie, że niemal połowa zarzutów ma charakter instrumentalny. Czy to oznacza, że one są nadużywane?

W części przypadków na pewno tak. Z analizy akt sprawy, zgromadzonych dowodów, protokołów oraz momentu podniesienia zarzutu można było w poszczególnych przypadkach wyprowadzić wniosek, że zarzut ten miał charakter instrumentalny. Oznacza to, że był wykorzystywany jako element strategii procesowej, ukierunkowanej na uzyskanie określonego, korzystnego rozstrzygnięcia dla jednej ze stron.

Zero.pl: Podkreśla pan, że w wielu sprawach te zarzuty przemocy nie były w ogóle analizowane dowodowo. Jak to jest możliwe? Czy to oznacza jakiś problem systemowy, czy – w pana ocenie – to jakieś jednostkowe zaniedbanie?

Wpłynęło na to kilka czynników. Część tych zarzutów była związana z przemocą rodzica wobec drugiego rodzica, a nie wobec samego dziecka. To mogło sprawiać, że sądy postrzegały je raczej jako przejaw konfliktu między rodzicami niż jako okoliczność bezpośrednio dotyczącą dobra małoletniego.

REKLAMA
article/x07Maksymalny rozmiar: 728px/90px

Po drugie, nie można wykluczyć, że znaczenie miała także pewna praktyczna rutynizacja tego rodzaju twierdzeń w sprawach rodzinnych. Znaczenie mógł mieć również brak dalszej inicjatywy strony w tym zakresie, jeżeli po podniesieniu zarzutu nie był on następnie rozwijany ani należycie popierany materiałem dowodowym.

Zero.pl: Podnosi pan, że nie ma praktycznie konsekwencji za formułowanie fałszywych zarzutów. Czy sądy powinny częściej karać za takie instrumentalne oskarżenia?

W sprawach oczywistych sąd powinien sięgać po dostępne instrumenty procesowe. Dotyczy to jednak sytuacji skrajnych i jednoznacznych, a nie każdego przypadku, w którym pojawia się jedynie wątpliwość co do prawdziwości zarzutu.

W tego rodzaju sprawach należy zachować daleko idącą ostrożność – zbyt pochopne sięganie po sankcje mogłoby wywołać efekt mrożący wobec osób podnoszących rzeczywiste przypadki przemocy.

Zero.pl: Czy pana zdaniem można dzisiaj w Polsce wygrać sprawę o opiekę nad dzieckiem, używając zarzutu przemocy jako narzędzia?

Takie sytuacje na pewno się zdarzają, ale nie powiedziałbym, że to reguła. Z raportu wynika raczej, że samo podniesienie zarzutu przemocy nie przesądza jeszcze o wyniku sprawy. W wielu przypadkach sąd i tak nie orzekał tak, jak chciałaby tego jedna ze stron.

REKLAMA
article/x08Maksymalny rozmiar: 728px/90px

Dużo zależy od konkretnej sprawy i od tego, czy zarzut znajduje potwierdzenie w materiale sprawy. Nie jest więc tak, że samo oskarżenie automatycznie prowadzi do odebrania władzy rodzicielskiej czy ograniczenia kontaktów.

Zero.pl: Czy analiza tych 190 spraw pozwala wyciągnąć wnioski o całym systemie?

Ta analiza pozwala powiedzieć, w ilu sprawach pojawia się zarzut przemocy. Natomiast w kwestiach bardziej szczegółowych daje podstawę raczej do wskazania pewnych tendencji niż do formułowania kategorycznych wniosków.

Dodam, że badane akta zostały dobrane losowo, zgodnie z przyjętą metodą badawczą, i pochodziły z sądów z całej Polski. Przedmiotem badania nie były wszystkie sprawy rodzinne, lecz wyłącznie sprawy dotyczące zmiany kontaktów oraz władzy rodzicielskiej.

REKLAMA
article/x52Maksymalny rozmiar: 300px/250px